Wyniki wyszukiwania dla hasła: Spółdzielnia Górnicza Jastrzębie

Jak przypuszczałem.

Nalezy teraz ponowić wniosek o przeksztłcenie aktualnego prawa do mieszkania w ODRĘBNĄ WŁASNOŚĆ.

Spółdzielnia ma oczywiście podstawę prawną aby żądać dodatkwoych opłat za nakłady poniesione przez siebie w danym budynku (nieruchomości) ale, w takim przypadku, MUSI udowodnić zasadność naliczonych kosztów oraz wykazać, że lokatorzy nie pokryli tych kosztów w miesięcznych opłatach.

Jak mówiłem trzeba zatem ŻĄDAĆ od spółdzielni aby pisemnie wyjaśniła wszystkie okoliczności związane z Państwa żądaniem. Tylko i wyłącznie pisemnie, zawsze potwierdzenie odbioru, zawsze starać się przestrzegać terminów. Co do "ustaw i paragrafów" to niestety trzeba uczynić trochę wysiłku i ZDOBYĆ podstawowe teksty. Równiez Statut Spółdzielni aby ewentualnie wykazać jego rozbieżności z ustawami. W takich bowiem przypadkach przepisy ustaw stisuje się BEZPOŚREDNIO.

Proszę brać przykład z Jastrzebia-Zdroju na Sląsku gdzie, jak wszystkie aktualne znaki na niebie i ziemii wskazują, spółdzielcy z Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej (ok. 10 tys. członków) odmówili zatwierdzenia rocznych sprawozdań oraz nie poszli "utartą" ścieżką bezwiednego udzielania absolutoriów dla Zarządu i Rady.

U Państwa wygląda na to, że trzeba by podobną ścieżkę przeanalizować. Sam fakt, że spółdzielnia żąda opłat za COŚ co dostała za darmochę jest właściwy aby zastanowić się nad dalszym funkcjonowaniem składów osobowych organów. Proszę zatem dalej Nas tu informować o sprawie.


Społdzielnia Nowa poinformowała o rezygnacji podzielników za OC. Można o tym przeczytać w ich gazetce. Podzielniki bedą mieć te bloki ,których lokatorzy w 80 % je zaakceptują-radiowe. Czyli automatycznie koszty wzrosna bo wiadomo nikt nie da nam tych podzielników za darmo. I mam pytanko do Was do lokatorów co o tym myslicie? Tyle haosu było wsród tego tematu a teraz gdy mamy wybór chcemy, nie chcemy, ktorą opcję wybierzecie. I jakie koszty nas czekają po likwidacji podzielników CO. Mam nadzieję że wreszcie bedę mieć cieplutko i nie oszczędzajac - ustawiając na "3" czy wyłaczając - tylko pytanie za ile zł? Z doświadczenia: w górniczej spółdzielni w Jastrzebiu, nie mają podzielników jak my i płacą mniej za OC mając w mieszkaniach bardzo ciepło. Tylko ciekawe jak postapią w naszej społdzielni.

Moim zdaniem art. 12a par. 1 Prawa spółdzielczego wymaga pewnych uściśleń. Te doprecyzowania powinny być ujęte w Statutach. SM tego raczej nie stosują. Dlaczego? mówiliśmy już częściowo o tym w tematach statutowych.

W przedmiotowym przypadku nie wiadomo bowiem dokładnie według jakich zasad głosowano.
2/3 kwalifikowane to bowiem TYLKO I WYŁĄCZNIE 2/3 pełnego składu osobowego danego organu. Taka jest moim zdaniem intencja ustawodawcy w tym przedmiotowym zapisie.

Można z tej 2/3 zrobić oczywiście "karykaturę" w postaci większości kwalifikowanej 2/3 obecnych na sali.

Zatem idąc tą "drogą" trzeba by okreslić (właśnie w Statucie) które głosowanie jest CO DO ZASADY (TU statutowego składu organu) głosowaniem kwalifikowaną większością 2/3 głosów a które (ale moim dzaniem trzeba by tu wyszczególnić sytuacje) zwykłym większościowym głosowanie 2/3 głosów.

Nasz Drogi JARY ma oczywiście wiele racji na poparcie swej pozycji "trzeba z nimi ostro walczyć". Polecam jednak METODĘ "jastrzębską". Członkowie Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej (patrz: jasnet.pl) ułożyli sobie szczegółową rozpiskę "sztandarowych" działań Zarządu i Rady a następnie nie przyjęli właściwych sprawozdań i odmówili udzielenie absolutoriów członkom tychże organów. Najcięższe zarzuty do tzw. organów ściagania i porządku publicznego a CAŁOŚĆ na WALNE ZGROMADZENIE. Dziś jest co prawda ostatnia część WALNEGO ale po "dwóch częściach" wydaje się, jak mawia mój znajomy spod osiedlowej budki, że "Władze majom przesrane". Oczywiście coś trzeba z tymi odrzuconymi papierami zrobić (również z członkami organów) ale POCZĄTEK ZOSTAŁ ZROBIONY. Wesprzyjmy zatem naszych Kolegów z Jastrzębia Zdroju, jak tylko potrafimy

Ogólna rada może być jedna: prowadzić całą "rozmowę" ze spółdzielnią przy pomocy korespondencji pisanej. Warto mieć w piśmie niektóre opinie organów niektórych spółdzielni.

Osoba Prezesa która domaga się "wskazania nakazu" w ustawie nie jest jakimś jednostkowym "wybrykiem". To specyficzny zabieg socjotechniczny osobników którym się wydaje, że zjedli "wszystkie rozumy" a cały ten "rejetr członków" jest dla nich tylko przykrym balastem który należy obejść, np. przy pomocy znacznie bardziej "sterowalnego" Z.P.Cz..

W przywołanym przykładzie nie mamy bowiem do czynienia z zapisem fakultatywny ustawy tylko z obligatoryjnym. Spółdzielnie nie "MOGĄ" prowadzić określonych rozliczeń i funduszy tylko je PROWADZĄ.

Skoro PROWADZĄ pisze w ustawie uchwalonej przez Sejm R.P. to należałoby się zastanowić co MY TU WŁAŚCIWIE ROBIMY.
Czyj to Kraj?

W słynnym skeczu kabaretowym mamy jasne i czytelne wskazanie: "... siłom i godnościom osobistom...".
Wcale to nie znaczy, że nie możemy Panu Prezesowi rzucić paru cierpkich słów. Pytanie podobno jest tylko pytaniem ale dopiero o odpowiedzi można powiedzieć, że jest... np. niegodna zajmowanego stanowiska. Dlatego ważnym jest abyśmy posiadali owe odpowiedzi na piśmie. Wtedy, nawet na konkretne opinie - nawet te z tylko "rzekomo" mądrej pochodzące głowy - będzie można odpowiedzieć precyzyjnie, również w Sądzie.

Znamienne jest zdanie "teresy" ... traktują jako członków spółdzielni...

NIc dodać nic ująć.

Na koniec polecam Górniczą Spółdzielnię Mieszkaniową w Jastrzębiu Zdroju w której wielu "członków" zechciało aby ICH, w końcu, traktowano właściwie. No i się udało. Serdecznie proszę aby trzymać kciuku za "członkowską" a nie "prezesowską" RN tej spółdzielni i... brać z niej przykład.

Piszcie Państwo i o takich przykładach. Musimy zaprzestać mrzonek o tym, że pomogą w "spółdzielczej sprawiedliwości" tzw. POLITYCY. Pomóc sobie możemy wyłącznie sami w swoich spółdzielniach a raczej w swoich mieszkaniach i budynkach w których się one znajdują.

I... mają być one rozliczane jako odrębne nieruchomości.
TO JEST PEWNE.

Jak ewentualnie KTOŚ zrobił podział nieruchomości według bliżej nieznanych dla GOSPODARKI NIERUCHOMOŚCIAMI reguł to... Jego sprawa. Wcześnie czy później sprawa formalno-prawnych podstaw takich czynności wyjdzie na jaw, włącznie z tym czy KTOŚ (spółdzielnia???) dokonywał podziałów na rzecz "członków" czy też w trosce o... inne interesy... członków spółdzielni o których mowa w ustawie. W wielu Statutach spółdzielni jest adnotacja, że Zarządy (Prezes) musi (powinien) być członkiem spółdzielni.
KTO udowodni, że spółdzielnia nie realizuje interesu członków skoro choć jeden (niewielu) oswiadczy, ze jest to w "jego interesie"?

NIe widzę sprzeciwu?

Również czas najwyższy wziąść się (patrz inne posty) za zatwierdzających właściwe w tej mierze decyzje admnistracyjne. Rozmawiamy bowiem nie tylko o swoich spółdzielniach ale o lokalnych samorządach w których owe podziały nieruchomości są zatwierdzane. Czas aby członkowie spółdzielni rozdzielili kwieciste mowy swoich lokalnych "bossów" od ICH faktycznych dokonać w interesie mieszkańców. Akurat od trzech lat już biegnie przekształcanie użytkowania wieczystego na WŁASNOŚĆ.

Czas dokonać lokalnych analiz co w danej spóleczności w tym zakresie zrobiono!!!

Sprawy podziałów nieruchomości oraz przekształceń własnościowych gruntowych są nieodłącznie związane z odrębnym rozliczaniem budynków (nieruchomości). Ta triada ma doprowadzić nasze społeczeństwo do tzw. normalności, pod którym to pojęciem nalezy rozumieć WŁASNOŚĆ.

WŁASNOŚĆ bez przymiotników typu "spółdzielcza" bowiem przepisy określające jej funkcjonowanie istnieją od dawna. Są z pewnością starsze niż spółdzielnie mieszkaniowe. Ale, skoro nawet ekspert sejmowy o tym "nie pamięta"... to co tu się dziwić... członkom spółdzielni.


Spotkałem się z ciekawym zapisem „Zawiadomienia” o Walnym Zgromadzeniu Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej w Jastrzębiu Zdroju.

Jest napisane dość szczególnym tekstem.
Jest w nim mianowicie zapis:
” Informujemy, że zgodnie z §11 Statutu spółdzielni może Pan/i uczestniczyć w obradach Walnego zgromadzenia. Prosimy o zabranie dowodu osobistego lub innego dokumentu potwierdzającego tożsamość”...

Wielka szkoda, że podpisany pod ww. Zawiadomieniem Zarząd GSM-u nie był uprzejmy doczytać dokładnie stworzonego zresztą przez siebie Statutu. Zgodnie bowiem z powszechnymi zasadami postępowania (w tym właściwego: cywilnego, także administracyjnego) w podobnych „zawiadomieniach” powinna znaleść się rzetelna informacja dla osób do których jest skierowana. Tutaj: członków spółdziewlni.

Te informacje są określone w przywołanym §11 Statutu a należy do nich „prawo zgłaszania wniosków oraz żądania ich rozpatrzenia”. Każdy szanujący się (również członków spółdzielni) Szef Spółdzielni mógłby zatem napisać w takim Zawiadomieniu, gdzie, w jakim terminie można składać projekty uchwał i żądania o których mowa np. w art. 8 ze zn. 3 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.

Oczywiście – przymusu nie ma, to jasne. Spółdzielnia jest jednak szczególną osobą prawną oraz „dobrowolnym zrzeszeniem osób” a zatem można by „w interesie swoich członków” taką informację spółdzielcom zapewnić. Z pewnością Nasz drogi Henryk udzieli tutaj też pewnych wskazówek co do właściwości podobnego zapisu. Ja rozumiem, że wszyscy winniśmy znać prawo i do niego się stosować. Szkoda jednak iż opłacani przez Nas ludzie nie czynią Nam w tym zakresie... pomocy.

Jest jednak jeszcze inna, znacznie poważniejsza kwestia.

Przedmiotowy §11 Statutu Spółdzielni (ust. 1 pkt 16) mówi również o „korzystaniu z pomocy prawnej lub pomocy eksperta”. Zgodnie zresztą z zapisem art. 36 § 2a ustawy – Prawo spółdzielcze. Problem w tym, że Statut nie opisał dokładniej stosowania tegoż uprawnienia, np. w sytuacjach innych niż Walne Zgromadzenie. Zawiadomienie nie omieszka jednak subtelnie „ostrzec” spółdzielców kontrolą dokumentów. Dla niektórych Osób taki zapis przedmiotowego zawiadomienia może sugerować wyłącznie konieczność tylko osobistej obecności na zebraniu.

Powiedzmy zatem, że takie domniemanie jest niesłuszne.

Członek spółdzielni może bowiem korzystać nie tylko z podpowiedzi swojej „pomocy prawnej” (co niekoniecznie musi oznaczać Radcę Prawnego) oraz osób o których mowa w ustawie o gospodarowaniu nieruchomościami, właściwych do prowadzenia działalności zawodowej w tym zakresie ale także, co warto podkreślić, innych osób. Jeżeli członek spółdzielni uzna iż, np. Jego małżonek jest dla niego „pomocą prawną” lub „ekspertem” to, moim zdaniem, nie ma najmniejszych podstaw aby zakwestionować obecność takiej Osoby na Walnym Zgromadzeniu.

Statuty spółdzielni mieszkaniowych bardzo często jednak ignorują możliwość szczegółowego opisania procedur korzystania z „doradztwa”. Pomijam tu tak oczywisty fakt jak prawo członka spółdzielni do obecności w każdej sytuacji (w tym obrady innych organów spółdzielni) w której rozstrzygają się JEGO SPRAWY. Zaznaczam iż z pełną świadomością pomijam tu PRZEDSTAWICIELSTWO w myśl Kodeksu cywilnego. Przedstawicielstwo które powinno być również stosowane w spółdzielniach mieszkaniowych skoro jest stosowane POWSZECHNIE, również w sądownictwie jak i w sprawach gospodarczych (majątkowych).

Dlaczego „nie jest” stosowane w spółdzielniach? Dlaczego tak zaciekle walczy o jego „niestosowanie” Pan Jerzy Jankowski z KRS-ej?

Oto są pytania!

W zakończeniu powiem iż uważam, że nie się co przejmować ewentualnym brakiem miejsc. Skoro spółdzielnia (jej Organy) nie zechciała właściwie pochylić się nad jakością zapisów statutowych to członkom spółdzielni nie pozostaje nic innego jak wykorzystać tzw. demokrację bezpośrednią w jej całej krasie. Nie od rzeczy będzie też uwaga aby dostrzegać też działania sąsiadów. Szczególnie grup Osób której zależy bardziej na oglądaniu TV o 19.30 niż głosowaniu w swoich własnych sprawach nie zażądała skrócenia (lubo przyspieszenia) obrad.

A swoją drogą ciekawe jak wyglądają (wyglądały) WALNE w innych spółdzielniach?
Czy obozy zjednoczonych "sił" pod nazwą "19.30" rzeczywiście przeważyły nad rzetelnością i jakością spółdzielczej debaty?

Koniec Maja już (niedługo półrocze) a w "tematach" dominuje "magiel". Uważam iż od wielu Osób można wręcz domagać się "sprawozdania" z wykorzystanych podpowiedzi. Podzielam zatem zdanie Jarego aby "zabrać się do roboty". Sądzę, że administrator FORUM też z niesiepliwością czeka na dokonania spółdzielców.
Rozumiem iż niektórzy czekają na Sejm, niektórzy na TK.
Myslę jednak, że duzo bardziej rozsadnie będzie działać "we własnych sporawach" niż czekać.
A co do to TK?
Powoli, bardzo powoli, powoli i rzetelnie, jeszcze wolniej...
Nie idzcie Państwo drogą Rzecznika Praw Obywatelskich który, wyglada na to, szczególnie w sprawie spółdzielczej, najpierw działa... potem myśli.



O tym jak woda może wypłukiwać kieszenie, wiedzą dobrze mieszkańcy śląskich miast. Od kwietnia ceny podnosi Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów, największy dostawca wody w naszym regionie (korzysta z niej 3 mln osób). - Ze względu na niekorzystne uwarunkowania rynkowe, które wpłynęły głównie na wzrost cen energii elektrycznej oraz wzrost kosztów zakupu materiałów niezbędnych do uzdatniania wody, Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów SA w Katowicach jest zmuszone do zmian cen - czytamy w komunikacie katowickich wodociągów.

Stawki wzrosną od 16,5 do ponad 20 proc. Do tej pory woda z GPW kosztowała 1,52 zł za metr sześcienny (cena netto). Teraz będzie to od 1,77 zł za m sześc. do 1,83 zł. I jest to cena hurtowa, co oznacza, że odbiorca końcowy i tak zapłaci więcej. Bo na cenę mają wpływ także inwestycje, a np. w Katowicach i Rudzie Śląskiej otwarto nowe oczyszczalnie ścieków, podpisano też kontrakty na budowę kanalizacji w kolejnych dzielnicach Rudy. Koszt: prawie osiem milionów euro. Część inwestycji sfinansuje wprawdzie unia, ale 35 proc. trzeba wyłożyć z miejskiej kasy.



Jak to będzie wyglądać w praktyce? Np. rudzianie od kwietnia zapłacą prawie 11 zł za kubik wody (1 m sześc.). Do tej pory cena wynosiła 9,13 zł. - Mieszkańcy boją się, że kolejnej podwyżki po prostu już nie udźwigną - mówi Dariusz Potyrała, radny z Rudy Śląskiej, którego klub Lewica i Demokraci zaproponował wprowadzenie dopłat do wody w tym mieście. Pomysł radni rzucili na lutowej sesji, kiedy podejmowano uchwałę w sprawie zatwierdzenia taryfy zbiorowej zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków. Prezydent Andrzej Stania go podchwycił i obiecał, że przejrzy miejski budżet i coś wymyśli. - Na razie sprawdzamy, jakich przesunięć w budżecie możemy dokonać. To nie są proste decyzje - przyznaje Stania. Jego zdaniem, dopłaty do wody, wzorem dodatków mieszkaniowych, powinny trafiać wyłącznie do najuboższych mieszkańców. Ale, niestety, zgodnie z prawem tego robić nie można: dopłacać można tylko całej grupie odbiorców. Takie grupy są dwie: to gospodarstwa domowe i pozostali odbiorcy (np. firmy). Jeśli więc do dopłacania dojdzie, mogą na to liczyć najprawdopodobniej tylko rudzkie gospodarstwa domowe. Wstępny projekt uchwały jest już gotowy. Władze miasta muszą określić, ile pieniędzy na dopłaty można przeznaczyć z budżetu, następnie te kwotę trzeba przeliczyć na ilość wody zużywanej przez mieszkańców. Może być potrzebnych nawet kilka milionach złotych. Radni będą o dopłatach dyskutować na najbliższej sesji, 3 kwietnia.

Pomysł z dopłatami nie jest nowy, kilka lat temu "przerabiano" już w Dąbrowie Górniczej. - Problem powstał, gdy zaczęto się zastanawiać, jaki przyjąć kryteria i kto miałaby zajmować się sprawdzaniem dochodów mieszkańców. Stanęło na tym, że od 2004 roku dopłaty obejmują wszystkie gospodarstwa domowe - mówi Mirosław Janicki, zastępca dyrektora Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Dąbrowie Górniczej. W 2009 roku gmina dopłaca w gospodarstwach domowych 10 gr netto do m. sześc. wody i 45 gr netto do ścieków. - Pomniejszone o te kwoty rachunki uiszczają mieszkańcy, resztę, na podstawie umowy z wodociągami, dopłaca miasto - tłumaczy Marcin Bazylak, naczelnik wydziału strategii, promocji i komunikacji społecznej dąbrowskiego magistratu.

Dopłaty stosują też Lędziny (53 gr do kubika wody i 3,21 zł do kubika ścieków, dopłaty obejmują tylko gospodarstwa domowe), Świerklaniec (1,77 zł do kubika wody i 3,55 do ścieków) czy sołectwo Pisarzowice w gminie Wilamowice.- Dopłacamy, by wyrównać ceny w całej gminie. Pozostałym sołectwom wodę dostarczają nasze wodociągi, zaś Pisarzowice mają wodę dostarczaną przez bielską firmę Aqua SA - wyjaśnia Marian Trela, burmistrz Wilamowic.

Bielska Aqua stosuje jednak upusty handlowe dla klientów wskazanych przez gminy. Chodzi o odbiorców o najniższych dochodach. Ci powinni zgłosić się do spółki z zaświadczeniem z MOPS-u. - Spółdzielnie mieszkaniowe same wskazują nam liczbę mieszkańców objętych upustem - mówi Magdalena Kóska ze spółki Aqua SA. Rodziny te płacą za m sześc. wody 1 grosz. Upust dotyczy jednak tylko dwóch kubików na osobę miesięcznie. Za wodę zużytą ponad limit trzeba zapłacić według obowiązujących taryf. W ubiegłym roku z upustów skorzystało ponad 2 tys. rodzin.

Nie ma się co łudzić, że w kolejnych latach taryfy będą stały w miejscu. Podwyżki czekają miasta, które dopiero zaczynają realizacje inwestycji związanych z uporządkowaniem gospodarki wodno-ściekowej. Póki co w najniższe taryfy ma Zabrze, dzięki własnym ujęciom wody i Jastrzębie Zdrój, które wodę sprowadza... z Czech.

Ile płacimy za wodę?

Ceny za 1 m sześc. wody i ścieków brutto:

Jastrzębie Zdrój - 8,10 zł (taryfa obowiązuje do 30 kwietnia 2009)
Gliwice - 8,70 (taryfa do 15 kwietnia, potem wzrośnie do 10,42 zł)
Katowice - 9,86 zł
Dąbrowa Górnicza - 9, 93 zł
Bytom - 10,55 zł
Chorzów - 11,07 zł
Mikołów - 11,77 zł (do 12 czerwca 2009)
Świerklaniec - 12,68 zł
Lędziny - 13,78 zł

Agnieszka Widera