Wyniki wyszukiwania dla hasła: spłacę długi

kredyty, długi, sprawa majątkowa

MOże któraś z Was miała podobną syt. do tej opisanej poniżej i mogłaby
powiedzieć jak to wygląda w praktyce i jak jej się udało z podobnych
problemów wybrnąć.

Sprawa wygląda tak: ex małżeństwo , po rozwodzie, ale jeszcze przed sprawą
podziału majątku;ex z dziećmi mieszka w ich wspólnym mieszkaniu, z tym, że to
Jego ściągają banki - bo zaciagnęli podczas małżeństwa kredyty.
Czy podczas sprawy majątkowej sąd weźmie pod uwagę, że były to ich wspólne
kredyty i że spłata powinna byc rozłożona na dwoje, czyli że jeśli nawet da
on radę spłacić kredyty sam, to sąd nakaże ex oddać facetowi ( a ten wykazuje
minimalne zarobki) połowę kwoty.
Co dokładnie sąd bierze pod uwagę w takich syt.?

Czy jest taka możliwosc i czy banki honorują nastepującą sytuację: On mówi:
ok, spłacę kredyt, ale dopiero po odzyskaniu połowy majątku bo wolnej kasy
teraz nie mam. (I oczywiscie ex ze swojej połowy odda mu połowę należności z
tytułu spłaty kredytu).

pozdrawiam :)


Ja rowniez jestem zainteresowa ale ja z kolei mam mieszkanie, ktore chcialabym
zamienic na spoldzielcze z mozliwoscia wykupu.
Powod, moje mieszkanie okazalo sie, ze ma prywatnego wlasciciela i nie moge
miec go na wlasnosc wiec zdecydowalam, ze moge sie zamienic i splacic
zadluzenie.
jesli ktos ma dlugi... chetnie splace w zamian za zamiane!!
Moje mieszkanie jest duze 58m2 na Wlochach
Kasia

No choćby dlatego że spółdzielcze prawo własnościowe nie gwarantuje mi niczego
no może jedynie to że mogę to mieszkanie swobodnie sprzedać... jakby odpukać
spółdzielnia padła to mogę się pożegnać z mieszkaniem no chyba że spłacę jej
długi:( wystarczy że przestanę być członkiem spółdzielni i tym samym przestanę
być właścicielem mieszkania. Wydaje mi się że to wystarczający powód.

Gość portalu: WujekSamoDobro napisał(a):

> To moze mi powiesz co zrobic?
> Bo ja juz nie moge logicznie myslec.
> Nie pamietam kiedy ostatnio spalem dluzej jak 2 godziny.
> Budze sie kilka razy w nocy i probuje policzyc w myslach ile musze zebrac
> pieniedzy.
> Ostatnio moj mozg najczesciej pelni role kalkulatora, ktory bardzo dobrze ma
> opanowane dzialania na %.
> Moi rodzice od kolezanki dowiedzieli sie ze stracilem prace.
> Wciaz slysze od nich ze siedze w domu i sie obijam - oni nie rozumieja ze w
> warszawie tez nie jest tak kolorowo z praca. Moge do usranej smierci roznosic
> zajebane ulotki.
> Probuje im wtlumaczyc ze nie mam 17 lat i wiem co robie, ale to na nic.
> Uwazaja ze oni zdazyli doswiadczyc wszystkich problemow tego swiata i maja
> recepte na wszystko. Ja mam tylko jedna dobra recepte. Nie ma zadnej szansy
> zeby sie wygrzebac.
> A powinienem byl posluchac kumpla ktory smial sie ze mnie gdy mu powiedzialem
> o kredycie ze wiaze sobie zajebista kule o nogi. A ja puscilem to mimo uszu.

A iii Ty. O jakich ty problemach tu pieprzysz. Dlugi ? hahahahahahahahahahah
Przyjedz do Stanow. Tu kazdy ma dlug. Ja mam okolo 100 tysiecy dolarow dlugu i
to rosnie. Juz jestem po pierwszej bankrucji. Bedzie druga. Firmy padaja,
ludzie sie smieja i wszystko sie kreci. Obudz sie czlowieku. Co ty mi tu o
dlugach, ja swoich nigdy nie splace ale czy myslisz ze to kogos obchodzi ?
Smiej sie i pozycz jeszcze wiecej na splacenie. Kochaj siebie a nie swe dlugi,
Cienki jestes.
Pozdr, Imagine.



Oczywiście,że zaśmiecanie środowiska to problem .Musisz tylko sobie
uświadomic,że niektórzy nie idą na kompromisy.Nie zasiądzie z Tobą do stołu pan
Piotr i nie powie Ci "no dobrze wygrał pan zainstalujemy 16 filtrów najnowszej
generacji za 3000 000 pln kazdy :)"
...raczej zwinie ten business a wtedy to już będzie kwestia:"Żyć w czystym
środowisku czy spłacić kredyt za mieszkanie" -staniesz na przeciw ludziom u
dzwi których stoi komornik i powiesz im "spłace wasze długi bo załatwiłem wam
czystą wodę w jeziorze"???????????????
Pamiętaj,że każdy kij ma 2 końce i nie zawsze racja jest po jednej stronie-
czasem jest po dwóch....
..ale będe śledził uważnie poczynania "anty krono elmilk pkp chemia s.a."
organizacji i czekał na "wyniki"
pozdrawiam

:-) ...mam nadzieje że spacerak był .... długi i swawolny! hmm? Pozdrawiam
serdecznie wszystkich forumowiczów! jak tylkko spłace raty za kompa, to się
podłączam!! wtedy pochasamy, obiecuje! Niestety rozłąka z ukochaną firmą
pozbawiła mnie dostępu do.... Was! ...ale korzystając z okazji , serdecznie
zapraszam wszystkich do kibicowania (i nie tylko?) Alls`om. Oczywiście nie
robię tego bezinteresownie! ba! ...jestem jednym z NICH! hi ..i jestem z tego
dumny! poniekąd??/!!?!!?!?!? zaczynamy rundke wiosenną i ... będzie
ostro! "czuję TO w kościach".... achhhhhhh brakuje mi neta.... BAARDZZZZO ! ale
już niedługo ! super! tak więc ... dozoba pa

No coz dlugi honorowe traktuje honorowo. Splacam jak najszybciej nawet kosztem
oplat stalych poniewaz wychodze z zalozenia ze kazda instytucja ma tzw. srodki
przymusu zebym dlug splacila a moj przyjaciel nie ma nic procz glebokiej wiary
we mnie ze dlug splace.
Rozumiem meza. ciebie tez w sumie rozumiem- mogl baknac ze splaci dlug i w
zwiazku z tym nie bedziecie mieli kasy. Ale o ile masz prawo miec pretensje ze
nie baknal- to na pytanie tytulowe odpowiem- tak TAKIE dlugi za wszelka cene
jak najszybciej.

Na twoim miejscu nie wciągałabym w to next. To nie jej biznes. Uważasz, ze jak jej powiesz, to co się stanie? Ona namówi szwagra, zeby w końcu spłacił? Watpię. nawet jeśli będzie go namawiać, to i tak nie ma gwarancji, ze on splaci swoj dług. Z innej strony - jesli jej powiesz i przedstawisz szwagra negatywnie dosc w tym temacie, to możesz sobie z niej zrobić niechcący "wroga":) (to dosc pejoratywne okreslenie, ale chodzi o to, ze moze stracic sympatie do ciebie. Bo wyjdzie na to, że SPECJALNIE ją informujesz o tym, jaka to szuja jest z jej faceta i jego byłej żony. Nie wiem jak ty, ale jesli mi ktos by powiedzial, ze moj facet ma wobec niego dlugi i ze POWINNAM O TYM WIEDZIEC, to bym się spytala: "A po jaką cholerę? To jego długi. Ja zamiast niego tego nie spłacę. Idź porozmawiaj z nim". I tyle. Nie ze złośliwosci, czy z niechęci do "pomocy" facetowi w splacaniu dlugow - ale z tego prostego powodu, że wg mnie kazdy ma swoje odpowiedzialnosci i niech się nimi zajmuje. Next twojego szwagra jest w ciąży i chyba to jest dla niej najwazniejsze, a nie małżeńskie długi twojego szwagra. IMHO.

Lepiej porozmawiaj ze szwagrem. Jak to wygląda. I jak - i czy w ogóle - ma zamiar spłacić dług, a on niech ustala sobie ze swoją Ex.

(najgorsze pożyczki finansowe to pożyczki rodzinne;=)

to stare długi sprzed działalności, spłacę je ,ale wiem że założenie spółki
było by dla mnie kożystniejsze - dochód realny a dochód wskazany to dwie różne
sprawy - tak samo jak to że nadal jestem zatrudniony na umowę o prace na
minimum czyli nieco ponad 900brutto - Jeszcze dodam , że to co było kiedyś a
jest teraz to co innego
mike

Gość portalu: Michał napisał(a):

> czy z długami skarbowymi jest podobnie ?? czy na dzieci przechodzą ?
> pytam bo to bardzo wazne dla mnie - nie spłace ich do końca zycia
> mimo sporej chęci

Jesli przyjmuje się spadek to z całym "dobrodziejstwem" więc długi wobec
państwa również. Nie jestem ekspertem, ale nie sądze żeby prawo było w tym
temacie bardziej łagodne.

podzyrowalam kredyt - teraz sciga mnie bank
mam dosyc nietypowy badz typowy problem,

kilka lat temu (5-6), podzyrowalam moim rodzicom kredyt dla firmy, zastawem
byl min moj samochod (teoretycznie bylam jego wlascicielka, w praktyce byl to
samochod wlasnie tej firmy) teraz zaczal odzywac sie do mnie facet z banku,
ze jestm dluznikiem itp itd.
firma rodzicow zostala sprzedana kompletnie nie wiem gdzie i komu - jakas
firma kupujaca upadajace spolki- a "moj" samochod, zostal na parkingu
siedziby firmy , poniewaz firma sprzedana, dlugi pewnie tez, (kompletnie sie
na tym nie znam ) nie myslalam o tym aucie, dopoki gosciu z banku nie
zadzwonil - no i co teraz , auto z parkingu zniknelo jak kamfora - zreszta
nie ma sie co dziwic po tylu latach, ja nie mam do niego ani kluczykow, ani
dowodu rejestracyjnego doslownie NIC, a facet dzwoni i che jakies wyjasniena,
dlaczego nie zglosilam na policje np kradziezy itp, itd i jak splace 500-
teoretycznie za samochod (jego fikcyjne zlomowanie) to oni wtedy mi to umorza

co teraz? mam to zaplacic?

no czytałem te linki sprawa dla mnie jest denerwująca bo nie dość że
Lukas nie dostał kasy za jej kredyty z ubezpieczenia / była
ubezpieczona w razie śmierci ale ubezpieczyciel twierdzi że
wiedziała że umrze / to jeszcze się do mnie i brata dobijają
pismami , w tym tyg wyciągam jej kartoteke z przychodni i idę szukać
jakiejś federacji konsumentów bo to się w głowie nie mieści że oni
tak twierdzą , kilka banków umozyło jej kredyty z ubezpieczenia a
Lukas nie i po 2 latach dostałem pismo że jest 10tyś już tego.
Co do spadku > 1/4 domu < to chodziło mi bardziej o moje długi
skarbowe , bo tu konca spłaty nie widać i nie wiem czy dozyję jej i
czy nie przestane tych rat do US płacić bo nie mam dochodu obecnie a
800zł/mc to jest już troche - nie liczac banków bo te ugody spłacam
i spłace je kiedyś ale US mnie dobija

Jeżeli chodzi o samochód to komornik może go zając ale potencjalny
nabywca żeby go zarejestrowac po licytacji musi posiadac kartę
pojazdu .Jest to mała czerwona książeczka bez której żaden wydział
komunikacji nie może auta zarejestrowac .Czyli na auto zabrane
dłużnikowitak naprawdę ciężko będzie komornikowi znależc
chętnego .Niestety wielu ludzi wpada w pętlę zadłużenia przez swoją
uczciwośc .Pocieszające jest tylko to że trzeba byc twardym bo
wierzyciel jak zobaczy że nic nie wskóra strachem czy grożbą a
zechce odzyskac pieniądze to musi iśc na ugodę żeby dłużnik mógł
oddac .A lepiej póżno niż wcale .Ja w każdym razie przestałem się
przejmowac .Każdą złotówkę inwestuję w gospodarstwo .Dlaczego ? Bo
jak bym płacił bankom to bym nie miał na inwestycje i zlecający tucz
skończyłby ze mną współpracę .Czyli nie miałbym ani na spłaty ani na
życie .A tak zarabiam a długi i tak kiedyś spłacę .Tyle że wtedy
będę miał pewny pieniądz z tuczu a i banki chcąc odzyskac kasę będą
musiały byc bardziej ugodow .I na koniec zapamiętajcie sobie
jedno :BTE to jedno a jego wykonanie to drugie .Znam ludzi którzy
mają komorników , prowadzą działalnośc pod nie swoim nazwiskiem i
nic sobie z BTE nie robią .Głowy nikt nikomu nie urwie .Życzę
wszystkim spokoju ducha .

po 40zł każda więc 2000zł , z kosztów sądowych zrezygnowali i
umożyli ale mam problem bo muszę odrabiać 1 dzien tygodniowo przez
rok społecznie a pracuję na etacie i ich to nie interesuje , teraz
się zastanawiam jak zakonczyć działalność tzn sprzedac towar /
odzież / komuś tanio i iść na zasiłek , przestaję już spłacać raty
do US bo już nie mam z czego , zadłużałem się przez to i teraz mam
też w bankach długi a US i tak nie spłacę

Witam,Masz racje ze jest dlug i dlugi i tak naprawde to chyba nikt
nie ma innego sposobu jak tylko te dlugi splacic.Ale niestety choc
by sie chcialo to przt takim lichwiarstwie jaki istnieje to trudno
sie ich pozbyc.Na pierwszym miejscu inni musza sie nakarmic twoimi
pieniedzmi a pozniej ochlap idzie na splate.Ja jakbym mogl cofnac
czas to juz bym sie tak napewno nie wkrecil ale czasu
niecofniemy.Jedyne co mi pozostalo to walczyc ile sil z lichwia
rozwazam nawet opisac swoja sytuacje gdzies bardzo daleko bo nie
tylko ja tu jestem winny.Dobre pranie mozgu to nam banki robia w
rozne sposoby zachecaja do swoich uslug a jak ci sie noga podwinie
to juz masz pozamiatane.Korzystam z takiego wlasnie forum ze moze
ktos cos podpowie co moze sluzyc mi pomoca do walki.Kara moze byc
tylko jedna a nie dziesiec jak u dluznika.Skoro z pensji potraca 50%
to niech potraca i splaca a nie to ci zabiera cos z domu to konto
blokuje albo jedno albo drugie.Jakby uczciwie splacal twoje
zadluzenie to by ci spadalo a nie roslo.Wiec powinienem miec czarno
na bialym ze tyle mi sciagna tyle pokryl dlugu i co dla siebie za
usugi wzial wtedy powiem ze splacam i mam nadzieje ze splace do
konca.A na dzien dzisiejszy po wielu latach to ja nic niewiem ile
mam calkowitego zadluzenia chocbym chcial sie z jakims bankiem
dogadac.A jak jest juz wszystko u komornika to niemam co sie z
bankiem dogadywac bo zaraz zacznie sie odnowa wypisywanie nowych
umow a tam zawsze sa jakies haczyki przychylne bankowi.Taka jest
rzeczywistosc dluznika polaka.

Ultimo...po raz następny
zabieram także głos w sprawie Ultimo,scenariusz jak wszędzie -
listy,telefony,pyskówki itd...miałam sklep który "padł" i co się z tym wiąże
kilka długów do spłacenia.Ultimo ma moje dwa długi z banku,jeden kończę już
spłacać,ale drugiego nie jestem w stanie płacić równocześnie.Mam go od
2003r.bezowocną egzekucję komorniczą(kwota 2700 +odsetki+6000).Nie mam pracy
2 małych dzieci i męża z którym mam rozdzielność majątkową .Ostatnio Pani z
Ultimo powiedziała mi ze nie bedzie czekać aż spłacę pierwszy dług przez nich
egzekwowany,że mam równocześnie spłacać drugi.Zarządała przesłania kopii
rozdzielności majątkowej i zaświadczenia zę jestem bezrobotna w przeciwnym
razie poda sprawę do sądu o wyłudzenie kredytu.Jestem wykończona psychicznie
telefonami i wiecznym straszeniem,jestem potworem żyjącym z wyłudzania
kredytów.Czy mam obowiązek przesylać dokumenty dotyczące mojej osoby do
ultimo,
prosze powiedzcie co powinnam robić ,bo ja jestem bezradna........

Też mnie obleciał strach...
...kiedy po raz pierwszy kupowałem mieszkanie na 30-letni kredyt. Pani z agencji
pośrednictwa zapowiedziała, że zanim spłacę zdążę sprzedać i się przeprowadzić.
Nie wierzyłem jej na słowo, choć miała wszak większe doświadczenie. Trzy lata
później straciłem pracę ("zredukowano" kilkadziesiąt stanowisk), a po następnych
czterech latach zachorowałem i straciłem zdolność do pracy. Renta inwalidzka nie
wystarczała na spłacanie mieszkania, opłacanie ubezpieczenia zdrowotnego i
życie. I dzięki Bogu, że kupiłem to mieszkanie. Podskoczyło tymczasem w cenie
trzykrotnie, mogłem, sprzedać, kupić za gotówkę całą chałupę w innej części USA,
z widokiem na pustynię i góry na przedmieściach dużego miasta, pospłacać inne
długi i teraz sobie spokojnie żyję i na wszystko mi starcza. Miałem ogromne
szczęście w nieszczęściu - przede wszystkim dlatego, że kupiłem był to pierwsze
mieszkanie. A pies cieszy się podwórkiem - zazieleniło się po nadejściu monsunów
znad Zatoki Meksykańskiej; cała pustynia, którą kocham, eksplodowała zielenią.
Piszę to gwoli pocieszenia tych, którzy załamują ręce nad długami i mam
nadzieję, że jeśli władze nie będą dalej psuły gospodarki, PL stanie się
normalnym krajem, w którym nie trzeba będzie liczyć na mieszkanie w spadku po
dziadkach, a zarobki i ceny będą rosły w umiarkowanym tempie, by dobić do
poziomu zachodnioeuropejskiego :)

Witam

Od 20 roku splacam jakies kredyty. Pierwszym byla szkola (mimo, ze ja
skonczylem to jeszcze splacam), potem samochod (na szczescie juz splacilem z
pomoca rodzicow) teraz wzialem na mieszkanie (100%). Splace za 30lat czyli bede
mial 55 lat (mila perspektywa). Przyzwyczailem wiec sie do faktu, ze zycie to
jeden dlugi kredyt.

ps. tak wogole czy ktos dostal kredyt w PKO SA. Ja probowalem i powiedzieli, ze
za mlody jestem, potem, ze mam nieuregulowany stosunek do sluzby wojskowej i
tak dalej....Nameczylem sie strasznie, zeby dostac kredyt. Mialem ponad 10
rozmow z roznymi bankami.

rm
pzdr

Nie, nie taka jest prawda, tylko takie jest Twoje zdanie...
Moje jest inne...
Wspólczuje Twojej matce..i Tobie.
Ja jednak jestem inna,i pojmij to wreszcie-MAM DŁUGI...i wywala mnie wiosną na
bruk jesli ich nie spłace..rozumiesz??????Co mam do kur....nedzy zrobić?Jak
taka jestes mądra to doradx cos sensownego???Bo w moim miescie szans na prace
nie mam .A w Biedronce za 500 zł nie bede-bo nic mi to nie da

> - Wszystkie długi spłacę, mam nadzieję - mówi prezes. - Oczywiście, jeśli
> będę mógł - dodaje.

Czyli jeśli dacie mi kolejne stanowiska polityczne - to długi spłacę.

> - Tak - odpowiada. - Jako menedżer mam też osiągnięcia, których nikt nie może
> podważyć.

Posiada przecież 3 wizytowniki pełne wizytówek. Niepodważalnie - zawsze może
okazać.

Wesołych jajek.
pozdr.

komornik raz jeszcze
Jestem w katastrofalnej sytacji.Mam długi.Jestem bez pracy.Czy komornik
bedzie siedział nade mna całe zycie???Czy to kiedys sie przedawnia.Część
długu spałaciłam ,ale narosły koszty,procenty i teraz te głowna naleznośc po
prostu utonęła w narosłych kosztach komorniczych zwłascza.wiem ,ze jesli
nawet spłace dług z odsetkami komornicy i tak beda żadąc tych swoich dzikich
kosztów.Do konca zycia sie nie wypłace.zadzwonił do mnie komornik imzapytał
czy płace w ciagu trzech dni ,powiedziałam w jakiej sytuacji jestem,a on ,ze
oni ,ze nigdy nie bede sobie mogła nic kupic ,ze jak podejme prace to mnie
znajdą..i zawiadomia pracodawce i strace prace..zapytałąm czy ten człowiek
wie co mowi ,ze jak znow bede bez pracy to długu w ogóle nie spałacę..ja
mowie,ze przeciez nie uciekam ,ze byłam,ze powienęła mi się noga i zeby mi
nie groził ,ze byłam u nich ..facet powiedział ,ze do konca zycia oni maja
srodki ,zeby mnie przypilnować.No ja w ogóle nie rozumiałam tych gróźb ,bo i
tak po prostu nie mam pieniedzy.Dlatego tez pytam czy oni moga mnie scigac do
konca zycia?choc teraz i tak jest mi wszytsko jedno ,chyba,ze nerke
spzredam ,chce ktoś nerkę?? matko jak komornik zobaczy ,ze mam dobra nerke to
mi ją zlicytuje.Czy komornik moze mi tak grozic??????

Nie cierpię gości...
Którzy nie znając forum i jego zasad włażą ,zeby zadać pytanie.Ale ja tak
właśnie zrobię.Mam brata,który ma kłopoty.Nie robi nic,żeby swoje życie ruszyć
do przodu.Jest samotny udaje,że wszystko z nim ok nie chla,nie jest
babiarz,narkoman,wywrotowiec,.Poprostu nie robi nic z własnej woli.Tam gdzie
go wsadzą tam tkwi.Ma długi .Sam z nich nie wyjdzie.Tym razem je spłacę ,ale
tak robił w przeszłości i ktos za niego zawsze płacił.facet nie ma ambicji za
grosz.To jest przerażający tumiwisizm.Wszystkich okłamuje.Jak go wyciągne z
długów zrobi następne.To rysuje i końcu rozwali moją rodzinę.Nie wiem jak go
ruszyć.
Tem post założyłem,bo sam nie wiem czego chcę.Nie przeżyję za niego życia.Nie
wiem,czy gdzieś go skierować czy jakoś próbowac do niego dotrzeć.Nie chce dać
mu utonąć.
Widziałem w nagłówku forum "co zrobić z trolem"to nie żaden trol.Proszę o
szczere wypowiedzi.Jak wyczuję,że ktoś naprawde chce pomóc odezwę się na
priva.Teraz musze to sobie poukładać.Będę wdzięczny za odzew.

to nie jest szantaz
cito1 napisała:

> Jeśli ma nóż na gardle , to może drobny szantaż? Spłacę ostatni raz te długi
> ale zanim: idziemy do psychologa.

To nie jest szantaz !!! to po prostu konieczne ;
on musi przynajmniej to 'przejsc' - jesli nawet tego nie zrozumie, nie
uswiadomi sobie w pelni ;

lune

Jak żyć?
Czy ktoś wymyśli dla mnie dobre rozwiązanie? Mój mąż parę miesięcy temu
stwierdził, że nie moze już ze mną być.Przez te wszystkie miesiące wykańczał
mnie psychicznie.Teraz chce się wyprowadzić(ma kogoś),ale pod warunkiem,że ja
spłacę nasze wspólne długi(straszna suma).Jeśli się zgodzę ja i dzieci
spłacając długi nie będziemy mieli z czego żyć.Jeśli nie podpiszę to nie wiem
jak długo wytrzymam to wszystko.Co dalej?

Szczep - nie kiep
Ktos juz tu slusznie zauwazyl: A jest winny miastu 150 tys. zl. Znajduje sie
chetny B (z kapelusza), ktory splaca pana A i za symboliczny czynsz obejmuje
lokal wart co najmniej 1.5 mln zl., czyli za 10% jego wartosci. Po trzech
latach za kolejne 5% wartosci moglby sie stac wlascicielem. Oczywiscie o takim
kasku B nie dowiedzial sie z gazety. Informacja i transakcja poszla pod stolem
(zapewne suto zastawionym i to w "Tawernie"). Rzekomy cwaniak A zostaje
supercwaniakiem, gdyz miasto daruje mu dlugi. Pan B, choc nie jest firma
windykacyjna ani komornikiem przejmuje dlug, ktory odbija sobie na dwa sposoby:
1. dostaje superatrakcyjny lokal 2. jako wybawca miasta placi jakis psi i
jedynie symboliczny czynsz. Do tego ta nieodlegla perspektywa pelnej wlasnosci.
Na tej transakcji faktycznie miasto traci juz na wstepie 150.000, a docelowo
1 250 000 (slownie jeden milion dwiescie piecdziesiat tysiecy zlotych). Niech
Lewciu nie bedzie taki tajemniczy i niech nie robi dobrze tylko swoim kolesia-
ja tez chetnie nabede jakis lokalik uzytkowy a i mieszkalny tez na takich
warunkach w LEWEJ PROMOCJI. Splace czyjes zadluzenie,i wrzuce je w koszta
biezacego czynszu a pozniej w koszty wykupu. Lewcienku - nie badz wisnia- choc
z Kurkowej, ale tez mi daj taki CYNK. Bede ci przysylal paczki i gotowke na
wypiske.

windykacja długu
Mam niezapłacone z faktury z marca/kwietnia 600 zł.Nie moge tej kwoty spłacic
od razu,tylko pomału w ratach.Otrzymałam już jednak pismo z firmy
windykacyjnej o tym,ze jesli nie spłace to rozpocznei sie "długi i kosztowny"
tryb windykacji długu no i sie troche boje.nie mam mozliwosci pozyczenia
takiej kwoty no i nie wiem co robic.boje sie,ze do moich drzwi zapuka
windykator Czy któras z Was była w takiej sytuacji?Lub moze ktos wie jak
to wyglada w Avonie?

Te "wiosła" to nie sprawa miasta - to prywatny interes kilku zapaleńców. Sprawa
miasta są budynki i majatek miasta jaki uległ zniszczeniu. Trzymali tam swój
sprzęt na własne ryzyko - wiedzieli o tym że nikt tego nie ubezpiecza.
Współczuję im - owszem - zawsze to żal patrzeć jak coś się niszczy bez
potrzeby.
Jednak szpital to nie "sprawa miasta" czy tez "sprawa województwa" - to spraw
czysto ludzka - WSZYSTKICH mieszkańców Gorzowa... i bardziej współczuję chorym
niż zdrowym byczkom od wioseł - pomachaja "wiosłami" na budowie i sobie
odkupią...

A źle sie stanie jeżeli miasto da na te "łódki" pieniądze - w sytuacji gdy w
szpitalu sprzet sie sypie....

A długi "sąsiada idioty" - spłacę - jak będę zdrowy i będę mógł sobie pozwolić
na to. (Chyba że tym idiota ty jesteś - aaaa!!! to wykluczone!!!!!)

Druga kadencja Wojciecha Lubawskiego rozpoczęta
Relax spłaci dług?
ziem2006-12-04, ostatnia aktualizacja 2006-12-04 20:01
- Spłacę wszystkie długi wobec miasta - zapewnia Marek Słomka, współwłaściciel
spółki Super Relax dzierżawiącej miejskie baseny.
Po naszym wczorajszym artykule prezydent Kielc Wojciech Lubawski zapowiada
wyjaśnienie finansów miejskich krytych pływalni. - Oczekuję wniosków od
wydziału podatków - odpowiedział na pytania "Gazety". Chcieliśmy wiedzieć, czy
miasto nie powinno podjąć jakichś kroków, np. starać się o innego dzierżawcę
lub zmienić umowę dzierżawy. Okazało się bowiem, że spółka Super Relax zalega
miastu 180 tys. zł podatku od nieruchomości. Powinna wpłacić do miejskiej kasy
6,5 tys. zł czynszu za basen przy ul. Krakowskiej i 3 tys. zł za obiekt przy SP
nr 27 (ul. Toporowskiego). Jak łatwo wyliczyć, zaległość podatkowa wynosi tyle
co półtoraroczny czynsz. Taki dług narastał od 2004 roku.

jedna trzecia odzyskana...i swe długi częsciowo spłacę jutro
a pierdzieleni bankierzy wymyślają jakieś przeszkody kolejne!
faka faka faka jak zaryczał Grzmot na koncercie ostatnim razem

a żem o polityce gadał raz z arabusami
śliski temat
ehhh
ja radikal fajter polityczny chyba po raz pierwszy zamilkłem w pewnym momencie
coby nie drażnić arabusów
wstyd mi:( (no ale to nie tylko o moją kasę chodzi)

Co dalej z zamkniętą British School?
"Z Monika B. nie było dotąd kontaktu, ale w piątek sama zgłosiła się, żeby
wyjaśnić, co się stało. - Nie uciekłam z pieniędzmi. Włożyłam w tę szkołę
wszystkie moje oszczędności i wszystko straciłam - mówi przez łzy. Jak
opowiada - sądziła, że zawierając umowę franchisingową z Britisch School,
będzie mogła liczyć na ich doświadczenie i wsparcie"

Biedactwo, umowy nie przeczytało....

"Monika B. twierdzi, że sygnalizowała problemy. - W lutym zwróciłam się z
prośbą do Olsztyna, żeby przejęli ten oddział, a ja sukcesywnie ich spłacę. S"

Ludzie, to zgroza. Dobrze, że ludzie za biznes się zabierają, ale takie
komentarze nadają się do przedszkola, nie do biznesu. Pani kupiła licencję
(nie otwierała oddziału, jak pisze Wyborcza), biznes nie wyszedł i zwraca się
do sprzedawcy licencji o pomoc? Ta pani chyba rzeczywiście nie rozumie, co
kupiła. To tak, jakby mieć pretensje do producenta samochodu, że polna droga
jest nieprzejezdna.

"Chcemy zrobić zebranie w tym tygodniu i zadecydować, co robimy. "

Możecie jedynie 1) złożyć sprawę w sądzie 2) skontaktować się z komornikiem,
żeby zobaczył co pani właścicielka jeszcze ma, może uda się coś sprzedać. Ale
na za dużo bym nie liczył, w Polsce niestety nie idzie się siedzieć za długi.

Są to pozyczki, które ja również podpisywałam tzn. figuruję tam jako
wspólkredytobiorca więc bez szemrania je spłacam, bo skoro on nie pracuje to w
końcu komornik dopadł by moje wynagrodzenie. Wynegocjowalam z bankiem mniejszą
ratę i płacę regularnie. Kiedyś w końcu dobrnę do końca. Spłacam również za
niego pożyczkę tzw. mieszkaniową , którą on zaciągnął w wówczas naszej firmie (
pracowaliśmy u jednego pracodawcy- zwolnili go pod koniec ubiegłego roku z art.
52, miał świetną pensję ale wolał pić, zwyczajnie sprowokował pracodawcę nie
zgłaszając się do pracy)bo żyrantami są nasze wspólne koleżanki i zwyczajna
przyzwoitość nie pozwoliłaby mi spojrzec im w oczy gdyby one spłacały te
raty.Podejrzewam,że mój eks mial równiez pozyczki , które zaciągał sam w jakiś
tam SKOKach itp. ale poza kilkoma telefonami na razie nikt mnie nie ściga.
Zdruzgotała mnie ta inf. o alimentach bo właśnie te 700 zł z FA pokrywalo te
zadłużenia. Nie było łatwo ale jakoś dawałam radę i cały czas żyłam myślą,że
każdy miesiąc przybliża mnie do momentu kiedy w końcu spłacę te długi i wtedy
odetchniemy. A tu masz! Policzyłam ,że przy moich zarobkach, juz bez alimentów
na tydzień będę miała 137 zł czyli 18 zł na dzień. Przy założeniu,że nie będzie
niespodzianek typu: choroba dzieci, awaria ogrzewania, spalona żarówka itp.

Hohohohohoho!!!
no proszę kolejny MEGA WAŁ RTS-ssu !!! hahahaha!
Ja też tak chcę!Ja też zbankrutuje jak RTS a Miasto niech mi da jakiś stadion w
dzierżawę.Dochodów nie będę miał prawie żadnych,jak RTS, przez co opłata za
stadion będzie baaaardzo malutka a za resztę "zaoszczędzonych" pieniążków z
wynajmu stadionu jakiemuś klubowi spłacę swoich wierzycieli - jak RTS !!
Sprytnie wymyślone !
Pan cycek zamiast płacić do Miasta opłatę za stadion i splacać długi
RTS-su,placi TYLKO Rts-ssowi ileś tam kasy za stadion a RTS 1% (jako dochód) tej
sumy do Miasta jako opłatę za stadion.Resztą kasy spłacane są długi RTSssu!!!

Hohohohohoho!!!

Panowie dziennikarze do roboty !!!!

Powiesić się:
z rozpaczy, że świat na głowie stawał tak długo, aż mu się to udało:
- kobiety nie gotują
- nie pieką
- papierosami w niepalących dmuchają
- i się przemądrzają [ nawet, jak specjalnie mądre nie są ].
Każdy wie, że w domu musi być masło = a ja nie wiem.
I każdy wie, że gość w dom = Bóg w dom i czym chata bogata, tym rada.
A ja tylko rada.
I każdy wie, że długi się spłaca - a ja 11 zł. nie spłaciłam.
I nie wiem czy spłacę = bo:
- jak się nie upomnisz, jak komornika nie naślesz to ja [ wzorem większości ]
głupka mogę grać , zapominalstewm się wymigiwać .
Reasumując:
jak świat zwariował, to należy z niego odejść [ naturalnie lub wieszając się ].
A :
zdrowo wyglądałeś = pomyślałam:
- śmierć naturalna nie, więc wieszanie się będzie.
A Ty ani to ani to.
Twardziel z Ciebie.
Papatki

PILNE!! spadek wraz z dlugiem!!!
Witam, prosze o pomoc! jestem bylym wychowankiem domu dziecka.
od 2000r jestem zameldowany w mieszkaniu po babci ktora zmarla w 2007r. babcia
pozostawila po sobie zadluzenie w wysokosci 7tys zł!! prosze pomoc mi co ma
teraz zrobic gdyz nie moge zostac glownym najemca, dopoki nie splace
zadluzenia!! dlaczego ja mam placic za babci dlugi??pisalem pismo do
prezydenta wrocławia aby umorzył ale nie chce mi umorzyc:/. wyszedlem z domu
dziecka w 2007 r i odrazu wpakowalem sie w długi! czy moze ktos mi to umorzyć?
prosze o pomoc z gory serdecznie dziekuje moj mail kkaczor21@wp.pl

Czuję się wywołana do odpowiedzi :). To mieszkanie, które planuje
kupić, raczej napewno nie będzie na całe życie. Traktuję to bardziej
jak inwestycję na przyszłość, jak założę rodzinę z pewnością je
sprzedam, spłącę kredyt i kupię większe. Cena wynajmu jest równa
racie kredytu, także dla mnie korzyści są oczywiste. :) Planuje
wziąść kredyt na tak długi okres czasu, żeby nie oznaczało
to "zarzynania" się finansowego. Wolę płącić dłużej, niż oglądac
każdą złotówkę dziesieć razy przed wydaniem i rezygnować z
wszystkich przyjemności.

"Za pomocą serwisu pragniemy również przekonać Polaków, że porozumienie i
zawarcie ugody z firmą windykacyjną jest najszybszym sposobem na wyjście z pętli
zadłużenia" - powiedział na konferencji prezes KRUK Piotr Krupa.

Taaaak... Miałam kiedyś "przyjemność" negocjowania zadłużenia z tą dużą firmą
windykacyjną. Polegało ono na tym, że zadzwoniono do mnie i spytano kiedy spłacę
całą kwotę zadłużenia. Powiedziałam, że połowę mogę w ciągu miesiąca, a resztę w
ciągu trzech następnych miesięcy.
Usłyszałam, że połowę to mam spłacić w ciągu 5 dni a resztę do końca miesiąca i
nie ma żadnej dyskusji.
Kiedy usiłowałam wytłumaczyć, że mam trudną sytuację bo w długi wpędził mnie
mąż, z którym aktualnie się rozwodzę i prosiłam o rozłożenie spłaty na więcej
rat, usłyszałam że jestem głupia. I na do widzenia postraszono oczywiście
windykatorami, którzy przyjdą do domu i jakąś tam sprawą o wyjawienie majątku,
której oczywiście będę musiała pokryć koszty.
To się nazywa porozumienie i ugoda w rozumieniu firmy windykacyjnej.

Dług po zmarłym
Witam.Mam takie pytanie, gdy zmarł mój tata, pozostawił po sobie dwa
niespłacone kredyty, ale też zostawił mieszkanie gdzie był
współwłaścicielem z moją mamą. Mam też brata .Jak dobrze rozumiem
połowa mieszkania jest dzielona na trzech spadkobierców :mnie, mamę
i brata .Tak samo z kredytem. Czy jak ja spłacę 1/3 kredytu to
będzie wszystko o.k., a reszta spadkobierców nie spłaci nic , bo na
to się chyba zanosi.Brat ma długi ,Jak to rozwiązać .

tricolour napisał:

> ... bo masz własne mieszkanie (urządzone) więc możesz tam
> zamieszkać. Wtedy zupełnie odpadnie problem z opłatami za mieszkanie
> teściów i po sprawie. To jest odpowiedź na Twoje pytanie o problemy
> chocby z rachunkami za wodę do kąpania.

No skoro lawina to lawina. Wyobraźmy sobie następujące sytuacje:

1. Zabieram się i wynoszę z domu. Efekt - żona przed sądem powie, że zostawiłem
mieszkanie, dziecko i poszedłem w cholerę, a ich mam gdzieś,

2. Zabieram się, zabieram dziecko i wynoszę się z domu. Efekt - tego samego dnia
mam w nowym domu policję, krzyki, płacz dziecka, sprawę o uprowadzenie, znęcanie
się. Ja to przeżyję. Ale dziecko?

3. Wynoszę się i/lub z córką. Odpadają opłaty za mieszkanie teściów. Efekt -
Mieszkanie zostanie zadłużone w trymiga, żony z niego wymeldować nie można. A za
rok lub dwa, gdy zadłużenie sięgnie 10 czy 20 tysięcy, moja żona pojedzie do
swoich rodziców i postawi im ultimatum: Albo ja za was długi spłacę, ale wy
musicie mi to mieszkanie dać na własność, albo wam to mieszkanie komornik zabierze.

I wbrew pozorom nie jest to wydumany scenariusz. Uwierz mi. Mimo wszystko

Ja takie rzeczy widziałam na własne oczy
wiec wierze. Ale wiekszosc w oczach bedzie miec kassę...Err ta
pierdoła ma chatę. Biedna żona!!!!!!

Autor: errormix 03.07.09, 17:28 Odpowiedz cytując Odpowiedz

tricolour napisał:

> ... bo masz własne mieszkanie (urządzone) więc możesz tam
> zamieszkać. Wtedy zupełnie odpadnie problem z opłatami za
mieszkanie
> teściów i po sprawie. To jest odpowiedź na Twoje pytanie o
problemy
> chocby z rachunkami za wodę do kąpania.

No skoro lawina to lawina. Wyobraźmy sobie następujące sytuacje:

1. Zabieram się i wynoszę z domu. Efekt - żona przed sądem powie, że
zostawiłem
mieszkanie, dziecko i poszedłem w cholerę, a ich mam gdzieś,

2. Zabieram się, zabieram dziecko i wynoszę się z domu. Efekt - tego
samego dnia
mam w nowym domu policję, krzyki, płacz dziecka, sprawę o
uprowadzenie, znęcanie
się. Ja to przeżyję. Ale dziecko?

3. Wynoszę się i/lub z córką. Odpadają opłaty za mieszkanie teściów.
Efekt -
Mieszkanie zostanie zadłużone w trymiga, żony z niego wymeldować nie
można. A za
rok lub dwa, gdy zadłużenie sięgnie 10 czy 20 tysięcy, moja żona
pojedzie do
swoich rodziców i postawi im ultimatum: Albo ja za was długi spłacę,
ale wy
musicie mi to mieszkanie dać na własność, albo wam to mieszkanie
komornik zabierze.

I wbrew pozorom nie jest to wydumany scenariusz. Uwierz mi. Mimo
wszystko

to.ja.kas napisała:

> Zabieram się, zabieram dziecko i wynoszę się z domu. Efekt - tego
> samego dnia
> mam w nowym domu policję, krzyki, płacz dziecka, sprawę o
> uprowadzenie, znęcanie
> się. Ja to przeżyję. Ale dziecko?
Skąd taka czarna wizja? Może cała sytuacja sprowadziłaby się do
jednej awantury, co byłoby o niebo lepsze od życia w zagrożeniu i
niepewności, przetykanych ostrymi spięciami.
> 3. Wynoszę się i/lub z córką. Odpadają opłaty za mieszkanie
teściów.
> Efekt -
> Mieszkanie zostanie zadłużone w trymiga, żony z niego wymeldować
nie
> można. A za
> rok lub dwa, gdy zadłużenie sięgnie 10 czy 20 tysięcy, moja żona
> pojedzie do
> swoich rodziców i postawi im ultimatum: Albo ja za was długi
spłacę,
> ale wy
> musicie mi to mieszkanie dać na własność, albo wam to mieszkanie
> komornik zabierze.
To problem kobiety i jej rodziców. Znów można by snuć inne
scenariusze niż przedstawiony.

Gość portalu: wielbmyLogika napisał(a):

> Mauzoleum lub śmierć!

Szkoda gadać, tego już nie da się wyleczyć:)

> Ile lat będzie spłacany kredyt za stadion? Kredyt bierze podmiot-
> słup, ale żyruje Gmina, przecież żaden bank nie da kredytu na
> budowę stadionu...
> Pytania są nudne, ile kosztuje?, jakie zadłużenie?, jakie to nudne
> i wytarte,,,,, przecież nie Ratuszowi Dynamiści spłacą te długi
> tylko mieszkańcy,

Ty spłacisz,ja spłacę i bimbacz z mapem spłacą.
Tyle że ja z uśmiechem na ustach:)

Nosi mnie
Podpisałam umowę notarialną! Sprzedałam dom Kasa ma nadejść w
późniejszym czasie- kupcy wzięli kredyt hipoteczny. Ale i tak mnie
nosi...
Jestem szczęśliwa.. I martwię się (jak zwykle).
Długi spłacę, reszta pójdzie leżakować na konto (mała reszta ;-( )
Na dodatek trzy dni temu zaliczyłam dołującą rozmowę z tatą- 2 lata
możesz u nas mieszkać, potem kupuję małe mieszkanko, sprzedaję to,
nie będzie dla ciebie u mnie miejsca.
Potrafię przeżywać skrajne emocje zmieniające sięz minuty na minutę.
Wczoraj ryk, dołowanie wszystkich wokół, dziś: dusza towarzystwa.
Wszystkich znudzonych tą paplaniną z góry przepraszam, ale musiałam
się "obnażyć" (sama nie wiem czemu) . W razie czego przyjmuję
wnioski skasowania tego wątku
Pozdrawiam- "bujająca" ja

ja juz byłam zdesperowana. bo jak wyjś z długów skoro nie mozna nigdzie
zaciągnąc na te długi kredytu? kolezanka powiedziała idz do aigo tam ci dadzą
oni nie sprawdzają. długo nie szłam bo nie wiezyłam . pewnego dnia wysłałam
wniosek przez internet bo pomyślałam ze co mi zależy i prosze... oddzwoniła do
mnie pani zadała kilka pytan i okazało sie ze decyzja wstepna jest pozytywna..
pani zaprosiła mnie do placówki po kredyt a, ja nadal sie bałam isc bo myślalam
ze tam dogłebniej mnie sprawdzą i jednak nie dadzą i tu.... miła niespodzianka
w zaledwie 10 mni otrzymałam gotówke 6000zł bez żadnego problemu. i na pewno
spłace go regularnie !!! takze wszystkim tym co nie mogą wziąc w bankach
polecam AIGO!!! pozdrawiam i powodzonka

Wydaje mi sie ze jest wiecej zadowolonych niz tylko my ktorzy sie odzywamy i
cos piszemy. Ja powiem otwarcie, wiem ze sa takie osoby ktore narzekaja a
wiecie dlaczego, bo przyznam racje ktorejs z osob ktore juz wczesniej pisaly na
temat pkok i to samo dotyczy innych firm. Zawsze osoba niezadowolona bedzie
taka ktora nie doczyta do konca dokumentow, bo uwaza ze jest tak jak ona by
chciala. Nie mozna zawierzyc jakiej tam firmie ktorej wpłąca sie jakies swoje
pieniadze. Gdybyscie czytali to co podpisujecie i sluchali co do was mowia, ni
było by tylu niezadowolonych, rozczarowanych i "oszukanych, biednych i
bezbronnych" zadłużonych ludzi. A ja oczywiscie tez mam dlugi i to spore,
myslałem że jednym kredytem spłące kolejny i tak w kólko az w koncu wpadlem w
petle kredytowa gdy zona stracila prace. Zreszat co tu pisac wiekszosc z was
wie jak to jest gdy nie ma co do garnka wrzucic, trzeba caly czas pozyczas i
oddawac, tylko czesto nie ma z czego no i jak tu dziecku odmowic czegos co
koledzy maja na co dzien.nie badzmy naiwni , słuchajmy co do nas mowia i
czytajmy co nam daja do podpisu jezeli juz musimy z tego korzystac.

jak to jest z tym Bikiem ?
prosze o pomoc, dostalam sie do BIK bo mialam przejsciowe problemy z kasą.
Ale bank mnie nie powiadomil o tym czy mial taki obowiazek ? jak to jest
mozliwe ze o tym nie wiedzialam ?
czy jak splace zadluzenie wycofaja mnie z BIK?
przez jak dlugi okres czasu nie bede mogla wziasc kredytu?

steady_at_najx napisał:

> Własnie, też tak uważam. Załuje trochę, że np. 10 lat temu
> oszczedzałem na ubraniach. Ktos może powiedziec, i co z tego,
jakbyć
> wydawał na ubrania
>
> Stary wybacz ale jestes troche infantylny. Wiekszosc rodzin wiaze
koniec z konc
> em zeby splacac przewartosciowane klitki a bedzie miala gorzej a
ty tylko o naw
> igacji samochodow i ciuchach. Zycze Ci latwego zycia ale jak
ktoregos dnia sytu
> acja Ci sie pogorszy zaczniesz myslec inaczej.
>

Nie jestem infantylny, tylko na przykładach pokazuję, że
niekoniecznie warto oszczedzac np. 10 lat na mieszkanie. Zresztą
przez 10 lat i tak raczej nie zaoszczędzisz tyle, żeby nie
posiłkowac sie kredytem.

Kiedys byłe przeciwnikiem kredytów, takim co to nigdy nic na kredyt,
tylko za gotówkę. Później zweryfikowałem swój pogląd, że nigdy
kredyt, chyba że na WŁASNE mieszkanie. Później zweryfikowałem, że i
na inwestycję tez można kupic mieszkanie. Później zweryfikowałem, że
jak można na kredyt, to trzeba brac co się tylko podoba. Abu tylko
dali kredyt. A na starość albo spłace, albo sobie spokojnie umrę i
niech bank się martwi. Spadkobiercy zawsze mogą przyjąć spadek z
dobrodziejstwem inwentarza (mówiąc po prostu, ze nie odpowiadają za
długi). A co użyje to moje :)

Jestes glupi jak but. Kredyt to podstawa systemu kapitalistycznego.
Prosty przyklad baranie. Masz, powiedzmy 20 lat. Marzysz o studiach
( ale nie masz dzianych rodzicow, a studia kosztuja $ $50,000 ) ,
marzysz o ciekawej pracy, niezle platnej ( ale nie masz wejscia ),
marzysz o domu za $300.000 ( ale starzy nie odlozyli ci ani
grosza ), samochodzie za $30000 ( ale znow starzy nie zadbali o
ciebie ). Coz, zeby odlozyc ze sredniej pensji ( powiedzmy
zarabiasz $35,000 na rok ) na te wszystkie marzenia, potrzeba ci ok
20 lat odkladania, z zalozeniem, ze nie ma bankow w ktorych moglbys
zaciagnac kredyt. No i masz 40 lat, jesli jestes singiel to twoje
marzenia spelnia sie po 20 latach, ale jesli na twoje nieszczescie
jestes zonaty z 2 dzieci, to ten dobrobyt osiagniesz gdzies po 35
latach. Zaczynasz fajne zycie w wieku 55 lat!!! Czy jest to ciekawe
zycie? Ja osobiscie wole kapitalizm z kredytyami. Wlasnie on uczynil
mnie niezaleznym. Skonczylem studia, znalazlem fajna prace, kupilem
dom i samochod w wieku 27 lat. Prace mam z perspektywa ( bo szanuje
ustroj i chce moje kredyty splacac regularnie ), dlugi splace majac
40 lat, ale mieszkajac na swoim, jezdzac samochodem marzen i cieszyc
sie zyciem od okresu po studiach, a nie w wieku przedemerytalnym.
Tak to bracie widze. Polacy nie lubia kredytow ale i tak zadluzyli
sie po uszy i nie placa dlugow!!!, dlatego zyja jak za krola
Cwieczka ( w swej ogolnej masie, nie mowie o tych co sie cwanie
podorabiali ). Szkoda mi cie. Idz odkladac na zycie a w wieku
emerytalnym zacznij uzywac je uzywac. Amen

Ahaha, dobre.
Ok, jestem winna male sprostowanie z ta historia z telefonem - moze
nie do konca tak bylo, ja tylko probuje sobie wyobrazic zakonczenie
sytuacji, ktora podpowiedziala maitresse.
Co do reszty - doprawdy nie wiem, co cie sklania do takiego osadu -
nie ma w domu akceptacji? Milosci? Do licha, cale zycie kochamy,
podsuwamy mozliwosci i staramy sie dopingowac do dobrego, doceniamy
i chwalimy za to nawet, co dla innych jest normalne, jak pozmywanie
po sobie garow i zascielenie lozka. Czy uwazasz, ze gdybym jej nie
kochala, to przejmowalabym sie tym, ze chce zmarnowac sobie kawal
zycia? Pokazujemy, ze sa inne srodowiska, zabieram ja nieraz do
moich znajomych, jesli miewa fajnych kolegow, sa zapraszani i
akceptowani i PODKRESLAMY, ze jest warta wiecej.
Jasne, pogodze sie z jej wyborem, jak sie wplacze w dlugi z mafia to
wszystko splace, zebym zyly miala sobie wypruc i jeszcze powiem, ze
nie szkodzi, nic sie nie stalo, wspaniale.
Chyba nie zastanowilas sie zbytnio nad tym, co piszesz

On pracuje od lat na czarno.Nie mam rodzinnego bo on nie jest
zarejestrowany w Urzędzie Pracy a musze mieć to zaświadczenie.Opiekę
mam zapewnioną na miesiąc.A co później???Nie mam nikogo.Nie opłacę z
850zł niani,mieszkania i życia...
Alimenty pewnie jakieś łaskawie da ale to i tak mało.Mamy
długi,kredyty(podpisywałam zgodę-błąd),których wiem,że nie będzie
płacił jeśli sie rozejdziemy.Jeden także na teściową,nie spłace go
bo nie będę miała z czego...
Bagno,totalne bagno...

do kuby
a gdybys trafił na mój przypadek ?? to co jesli powiedziałabym ci ze
za miesiąc bede miała kredyt i spłace ten zus? to poczekałbys??
jakiego rzedu są długi jakie duze ze zajmowałes cały sklep??
a jesli nie udałoby mi sie załatwic kredytu ( raczej jest juz na
100% na tak ) ale gdyby i gdybym zadeklarowała komornikowi ze co
miesiąc bede sama wpłacała do urzedu określoną sume to jest
mozliwosc ze odstąpi od zajmowania towarów i ruchomosci???

Gość portalu: ola napisał(a):

> do kuby
> a gdybys trafił na mój przypadek ?? to co jesli powiedziałabym ci ze
> za miesiąc bede miała kredyt i spłace ten zus? to poczekałbys??

Z reguły tytuł wykonawczy i egzekucja nie biorą się z dnia na dzień. Wszystko
zależy jak wyglądała dotychczasowa współpraca w procesie windykacji zadłużenia.
Jeśli dłużnik w miarę sensownie współpracuje, nie uchyla się, spłaca w miarę
swoich możliwości, zawiera porozumienie, to najczęściej udaje się uniknąć
egzekucji. Jeśli twardo się wymiguje, unika kontaktu i -kolokwialnie mówiąc-
zgrywa twardziela, to najczęściej ma potem spory problem po wszczęciu egzekucji.

> jakiego rzedu są długi jakie duze ze zajmowałes cały sklep??

Od klikudziesięciu do kilkuset tysięcy. Dla paru tysięcy z reguły nie dochodzi
do tego etapu, bądź sprawa zamyka się z zajęcia rachunków bankowych, ew. centrum
rozliczeniowego kart płatniczych.

> a jesli nie udałoby mi sie załatwic kredytu ( raczej jest juz na
> 100% na tak ) ale gdyby i gdybym zadeklarowała komornikowi ze co
> miesiąc bede sama wpłacała do urzedu określoną sume to jest
> mozliwosc ze odstąpi od zajmowania towarów i ruchomosci???

Zawsze można zawrzeć porozumienie - jeśli w ocenie sytuacji wyjdzie, że dużo
więcej się nie osiągnie likwidując taki podmiot, to czemu się nie dogadać?

Pomimo tego, że miałam długi wg prawa były one nie do ściągnięcia.
Oficjalnie na papierze dostawałam najniższą krajową ( + umowa zlec.
na brata ok.3000). Pisałam dwukrotnie do wierzyciela STOEN S.A.,
którego stanowisko było takie iż nie chce ze mną rozmawiać a od rat
jest komornik. No to sobie je ustaliłam i płacę - w tej chwili 1/2
wynagrodzenia (zmieniłam pracę i na papierze zarabiam więcej + umowa
zlecenie 40 % pensji).
Konkluzja
- komornik bierze co mu zaproponuję z pocałowaniem ręki
- w jego interesie nie jest zciągnięcie jak najszybciej - wręcz
odwrotnie im dłużej tym lepiej, bo im większe odsetki tym większa
prowizja
- wierzyciel nie ma możliwości sprawdzić postępów w sprawie może
jedynie się cieszyć, że już za trzy m-ce spłacę swój dług z
odsetkami, kosztami postępowania itd.
Ps.
Pisałam dwukrotnie do komornika podając nazwy firm w których
pracowałam miejsce zaś to m.st.Warszawa (zgodnie z kodeksem
handlowym) nigdy nie pokusił się o sprawdzenie podawanych przeze
mnie danych. Podawałam też moje zerowe rachunki bankowe, zaraz
założyłam następny. Nie miał szans zająć minusowego konta. Mogłam
się ukrywać dalej - chciałam spłacam i za chwilę spłacę moje długi.

prosze o pomoc - długi + prokurator !
witam.
mam problem.
mam dlugi, są u komornika, sciąga ze mnie kase.
dostałem pare dni temu akt oskarżenia z prokuratury o wyłudzenie towaru.
bedzie rozprawa, obrońca z urzedu itd itp.
i tu mam pytanie:
1. skoro mam juz z sądu nakaz zapłaty i płacę to dlaczego prokurator sie
doczepia? z pism wynika ze to wierzyciele podali na policję że rzekomo
wyłudziłem towar, ale ja płaciłem poczatkowo, potem mi się posypało :(
2. co mi grozi - wiezienie czy zawiasy?
3. jezeli wiezienie to co to daje wierzycielowi skoro bedac w wiezieniu nic
mu nie spłacę? i czy to się da zatrzymać???
4.co robic??? mam dzieci na utrzymaniu
jestem załamany :(
dzieki za pomoc, bo ze strachu nie wytrzymam :(

komornik, zajęcie pensji za długi czynszowe-help!!
Witam, mam poważny problem - otrzymałam zawiadomienie o zajęciu wynagrodzenia
przez komornika za dugi czynszowe. Długi jako główny najemca babcia
wyhodowała na kwotę ok 40tys zł. wraz z odsetkami. a ja niestety tam jestem
zameldowana,. z tym że tam nie miaszkałam. No i komornik zgarnął mi połowę
wynagrodzenia.

Myslę czy nie wząć kredytu i od rtazu spłacić zaległości oraz postarać się o
umorzenie odsetek i kosztów komornika, ale który bank da mi takie
pieniądze?????????????????????????? Czy jest coś takiego jak kredyt pod wykup
mieszkania? Gdybym powiedziała że komornik zejdzie mi z pensji gdy spłacę
dług, a potem będę sobie płąciła raty noirmalnie, to mogą pójść mi na rekę??

Babcia dostała wypowiedzenie umowy najmu. Wiem że są 2 nakazy zapłaty - jeden
na 13 tys, z którego mnie obciążono, drugi na 14tys, a 3 został anulowany.
Jednak ten dług wciąż rośnie, bo mieszkanie jest spore i czynsz to 600zł m-
cznie

Nie mam gdzie się wymeldowac, bo normalnie dawno bym to zrobiła:-((

Czy gdybym teraz spłaciła cały dług, to możliwe jest aby moja mama (babcia
już nie żyje), mogła wstapić w umowę najmu? Czy wtedy jest możliwy wykup
mieszkania komunalnego na preferencyjnych warunkach?

Jeśli ADM pomimo spłaty długu nie będzie chciał dać mammie umowy najmu, to co
wtedy? Jest orzeczony wyrok o eksmisji, a po odmowie ADM i spłacie długu
nadal byłaby mama bez prawa do lokalu...

Prosze pilnie o pomoc, bo nie wiem co robić!!!!!!!!!!!!!!!!!

Długi a powrót do kraju.Zamkną mnie???
Mam dług w Skarbowym i Zus oraz w jednym banku i jednej hurtowni.Długo by
tłumaczyć.Cały czas wysyłam mamie pieniądze i ona chodzi i spłaca mi po kolei
kredyty.Dwa juz koncze a jeden jest w trakcie spłacania.Jak myslicie czy mogę
zostać uznana za winną popełnienia oszustwa??Bo w urzedach nie spłacam,a
uciekłąm z kraju-bo nie miałam szansy na zarobienie na długi po nieudanej
działalności.Ta ucieczka,wymeldowanie, to według sądu napewno będzie uznane
jako unikanie spłącania wierzytelności,Teraz mija rok od wyjazdu do
irlandii,tato zachorował,ja musze do niego pojechać.Musze,bo moge go wiecej
nie zobaczyć.Jak myslicie ,czy istnieje grożba ze mnie gdzieś na naszej
granicy zatrzymają??Nie wiem co sie działo w mojej sprawie,wszystkie długi
pewnie wziął komornik,a moze jakaś windykacja.Z mieszkania jestem
wymeldowana,wiec zadne pismo do mnie nie dociera.A moze jest sposób by to
sprawdzic czy czasem nie jestem poszukiwana przez policje.Spłace te długi bo
juz połowe spłaciłam,najpierw te które mogłyby kogoś wpędzic w tarapaty.Ale
boje sie tych urzędowych,zus i skarbowy nie popuszczą.A dla nich jeszcze nie
zarobiłam.Pomózcie .Aha jak zaczynałam nową prace to mnie sprawdzali czy w
kraju nie popełniłam przestępstwa i wczoraj dostałam papier ze jest wszystko
ok.Ale to dotyczyło przestępstw na dzieciach,

które długi ważniejsze?
sprawa wyglada tak: mam sporo kredytow w roznych bankach. Na
szczęśćie lwia ich część kończy się w tym roku :) Ale mam też
pożyczone pieniądze od ludzi, na umowę i z wekslem. Termin ich
oddania minął a ja nie mam z czego spłacić. i tu pytanie. jeżeli ten
ludź pójdzie z tym do komornika, sądu czy czegoś tam jeszcze i
dostanę np. nakaz zapłaty to jak to jest? przedstawiam swoją
sytuacje finansową, czyli mam tyle i tyle kredytow w bankach, które
pochłaniają całośc moich dochodów i na spłatę długu prywatnego nie
mam środków. wtedy ta osoba musi czekać aż spłacę jakiś kredyt?czy
jak to jest?
pod zastaw mieszkania też mam wzięty kredyt, a ta osoba straszy mnie
że stracę mieszkanie. ale jeżeli mieszkanie jest zastawione to
raczej mi to nie grozi??
wszystkie długi spłacę, ale nie jestem w stanie wszystkiego naraz :/
czy sie mam bać??

ULTIMO
Wiem,że już pisane było o tym,ale mam pytanie. Dostałam pismo w styczniu,że
jestem winna 4200 i 2400, bo odkupili moje długi. OK WIEM SPŁACĘ. W maju
dostałam kolejne pismo,że z 4200 jestem im winna 6800, a z 2400 - 3800. Boze
co to za odsetki urosły. Skąd im to się wzieło. Mam pytanie dług jest ważny
ile lat po sprzedaniu firmie windykacyjnej. Jaki są koszty sądowe.

Właśnie sprzedaje mieszkanie - po 7500 za metr i będę sie cieszył jak dostane
6000 ( 2 kilometry od granicy Warszawy) Zarobie na tym i tak, bo frank jest
bardzo nisko, a brałem kredyt, gdy szybował do góry. Spłacę inny kredyt.
Prawdopodobnie jest dożo takich osób jak ja. Więc na rynku wtórnym będzie mała
powódź. Ale nie masz racji, że będzie krach natychmiastowy. Trzeba uwzględnić,że
cykl inwestycyjny jest długi, wiec duża powódź będzie za dwa - trzy lata.

PS. Jeżeli macie stare książeczki mieszkaniowe, to można dopiero zarobić. Musi
być waloryzacja kosztów 1m2 i wzrost premii gwarancyjnej :) Jeżeli chcecie kupić
mieszkanie, to wpłacać ile się dam na stare książeczki mieszkaniowe i poczekać
na spadek cen oraz wzrost ceny franka.

Rusza nowa batalia o upadłość konsumencką
Pan Adam Szeinfeld z pewnością musi być właścicielem bezpośrednim albo
pośrednim jakiejś firmy windykacyjnej skupującej od banków długi za bezcen a
potem w majestecie obowiązującego prawa bez skrupułów je ściągające skoro tak
krytykuje projekt PiS-u.Nie ma ustaw idealnych i w tym przypadku jest podobnie
a banki nie serwują już kredytami jak to mialo miejsce jeszcze 10 lat temu
kiedy społeczeństwo nie było przegotowane na coś takiego jak niewypłacalność.Ja
jestem jednym z takich ludzi którzy popadli w pentle zadłużenia i mimo tego że
jestem ściągalny(mam emeryturę)to przy obecnym prawie do końca życia nie spłacę
nie tyle zaciągniętych kredytów co odsetek karnych ,przeterminowanych itp.Żyję
na krawędzi prawa bo w co kolwiek chcę zainwestować musze to robić przez
pośredników aby komornik nie miał podstaw do dalszych ekzekucji

Poseł Sułek powiedział:
- Myślę, że do końca kadencji spłacę wszystkie długi - mówi optymistycznie
Sułek. - Kto wpadł w tę spiralę długów to wie, jak ciężko z niej wyjść. Gdybym
nie został posłem, nigdy bym się z tego nie wygrzebał - dodaje.
I to jest wszystko na temat pilnej potrzeby pana Sułka, by zostać posłem. Kto
jednak na takiego poważnego kandydata głosował? Wierzyciele?
Oto jest pytanie.

Czuję się pokrzywdzona
Może przesadzam, ale mam niemały problem. Moja przyjaciółka poprosiła mnie
żebym została świadkiem na jej ślubie. Nie wzięła tylko pod uwagę, że mnie na
to nie stać. Ona nie ma problemów z pieniędzmi, ma dobra pracę, wsparcie od
rodziców i dobrze zarabiającego narzeczonego. Ja przeciwnie. Probowałam jej
wytłumaczyć, wykręcić się, przyznam, ze na początku nie wyobrażałam sobie, że
to może mnie tyle kosztować i używałam innych argumentów. Teraz mam koszmarne
długi, a jestem bezrobotna i nie bardzo wiem jak to spłacę. W rezultacie mam
negatywne nastawienie do tej imprezy i z góry kojarzy mi się źle. Byłam
pewnie zbyt mało konsekwentna, ale kazda próba wykręcenia sie od tego
konczyła się jej upartym: musisz i koniec, ja nikogo innego nie mam i nie
chcę, jesteś moją najlepszą przyjaciółką! Zastanawiam się czy będąc moją
przyjaciółką nie powinna lepiej przemyśleć swojej postawy i zrezygnować ze
swojego uporu skoro ktoś się wykręca jak moze i widac że mu to nie lezy. Po
tym wszystkim muszę się usmiechać i robić dobrą minę do złej gry, tymczasem
wszystko się we mnie gotuje jak myślę o tym weselu. Sama nie lubię takich
imprez i nie zamierzam urządzać własnego wesela, zawsze ich unikałam, a jeśli
już musiałam pojsc to uciekałam po 2 godzinach, bo po prostu nie podoba mi
się ta atmosfera. Myslę, że panny młode powinny się dobrze zastanowić przy
doborze "ekipy", żeby potem się nie okazało, że druchna stoi z kwaśna miną i
próbuje się nie rozbeczeć. Co o tym myślicie?

nie mam już do was siły. Spadam. Nie podoba się to nie. Ja wiem swoje. Zyję
skromnie i tyle. Mam ogromne długi do spłacenia i nie wiem czy kiedy kolwiek je
spłacę. Niech się cieszą ci którzy mają mało ale żyją szczęśliwie i bez strachu
o następny dzień. Pozdrawiam mimo wszystko!!!

mnie juz dorwali i jestem im winien ponad 90tys zl
za handel na allegro (zarobiona kasa szla na bierzace wydatki i pozwolila mi na
zalozenie firmy)....a teraz mam komornika na karku, zlikwidowalem firme bo
weszli na konto i nie moglem przepowadzac transakcji, zona zwolnila sie z
roboty bo weszli by jej na pensje ( a zarabiala 1100zl na reke)...na szcescie
nie mam nic swojego (mieszkanie ,samochod idp bo wszystko zaje...by
komornik)...mam zone i dwojke dzici na utrzymaniu i zadnych szans na wyjscie z
tej sytuacji w tym kraju (na umorzenie z US nie ma co liczyc...no i jeszcze
8000zl kary z sadu)....jestem zmuszony od czerwca (zakonczenie roku szkolnego)
brac rodzine i wyjechac do uk ("nie chcem ale muszem")...praktycznie wszystko
jest juz dograne (mieszkanie w londynie,robota) jeszcze tylko szkola dla
dzieciakow (8 i 6 lat) i zaczynamy "nowe zycie" (zeby uspokoic komornika :
dlugi w polsce ocywiscie z czasem splace)....i tak na marginesie, marze na
sprzedawany towar na allegro mialem ok.10% a urzedasy podliczyli mnie na 40% i
tyle im jestem winien + odsetki + zysk komornika + kara....tak wiec radze
uwazac na handel na allegro bo mozecie sie wkopac tak jak ja na wspolczucie
urzednikow nie macie co liczyc

od razu mi lepiej...........
słuchajcie..jestem po urlopie.....trzeba było wrócić do pracy..o urlopie już
zdążyłam zapomnieć..przypominają o nim tylko rozliczne długi i debety..nic to
spłacę a za rok zaciągnę nowe..urlop nieudany, same straty zarówno finansowe
jak i no, rzec można, psychofizyczne (cokolwiek to znaczy)..ale wiecie co
najdziwniejsze? ja jestem zadowolona i szczęśliwa cała....mały wreszcie się
rozgadał, pada słowo mama w róznych wariantach i odmianach, tulilam się do
niego przez całe bite trzy miesiące, było cudo..bo mielismy siebie. I
najważniejszy wniosek: nawet z najpodlejszego wypadu mozna wyciągnąc
pozytywną naukę i wnioski, jestem jakoś takoś optymistycznie naładowana, i po
raz kolejny widzę że mój syn...to najwieksza przygoda mojego życia! a
wszystko inne - to pestka i pryszcz..mało wazne..wszystkim życzę więcej
optymizmu. Rzadko tu bywam, ale jakoś mnie natchnęło, trzymajcie się
dziewczyny (i niwe tylko), nawet jak jest źle to zawsze można znaleźć
pozytywne strony każdej sytuacji.....Uszy do góry i na fali,
Kalina i Mikołaj 1 rok 8 miesięcy i 3 dni

Pomysł Szczecina na lokatorskie długi
od dwoch miesiecy moje ogloszenie wisi w ZBILK-u, splace zadluzenie nawet do
30.00 myslicie ze ktos z zadluzonych sie odezwal??? jasne...siedza cicho bo nie
ma przymusu na zamiane, ZBILK nie potrafi wyegzekwowac od nich ani dlugow ani
zgopdy na zamiane mieszkania, na mniejsze i tansze i wcae i niegorsze niz to co
maja...kosmos jakis, szkoda ze w Polsce nie ma odpowiedzialnosci urzedniczej,
moze wtedy zamias siedziec za komunistyczna lada panie w ZBILKU by sie ruszyly
i zaczely dzialac w kwestii zamian mieszkan

cześc Nina-ja wziełam w takim systemie i opisze ci mój przykład z maja 2001-
kiedy podpisywałam umowę(na mieszkanie jeszcze czekam):wybrałam mieszkanie i po
kolei wpłcałam:po podpisaniu umowy 3%/za miesiąc 7%/ za miesiąć 10%/potem
pozostałe 20 rozłozono mi na raty po prawie 2000 przez 15 miesiecy- do terminu
jaki był przewidziany na oddanie mieszkania.Ja akurat mogłam te 20 % w ratach
(a nie 40% jak w umowie) dlatego bo napisałam specjalne pismo do
dyrektora,zgodził sie ale tez dlatego bo wtedy był długi czas do oddania,blok
wtedy jeszcze nie wyszedł z ziemii-teraz stoi i napewno ciężko byłoby cios
takiego negocjowac.Tak sie złozyło żę nie musiałam spłacac po 2000 do momentu
oddanaia bo jakos poszczęściło mi sie i cała sume wpłaciłam do 31.12.2001
(uniknełam watu!)-no i na dzis mam wpłacone całe 40%,sierpien-grudzien mysle
dostane mieszkanioe i zaczna spłacać raty -ok700/750 zł miesiecznie na 25
lat.Im szybciej spłace tym mniej nadpłacam,odsetki spłacam juz przez pierwsze 5
lat,nie jest to takie najgorsze-obliczałam to nadpłacam nie całe drugie
mieszkanie po 25 lataach.(moje to 48m z balkonem i parkingiem)-aha,miejsce
parkingowe wybierqłam sama i w całkiem dobrej lokalizacji.

Świat mi się zawalił
Nie wiem jak zacząć i co napisać, nigdy nie byłam dobra w uzewnętrznianiu swoich uczuć, ale muszę się komuś wyżalić....... Otóż zostawił mnie mąż mnie i nasze maleństwo, ale oprócz tego zostawił mi jeszcze długi takie których przy moich zarobkach nigdy nie spłacę!!!!!!!!!! Nagle okazało się tez że nic nie zarabia (właścicielem firmy w której pracuje jest jego kolega). Nie wiem co mam robić gdyby nie moje maleństwo dla którego muszę być silna to nie wiem......... Najgorsze myśli przychodzą mi do głowy......... Proszę tylko o słowa wsparcia. Naprawdę teraz są mi potrzebne ania


Dzień dodry jestem młodym człowiekiem z kalisza któky stracił chęc do
życia popadłem w długi biorąc kredyty po utracie pracy załamałem sie
bo nie małem za co spłacać zadłużen probowalem prawie wszędzie
uzyskac
pomoc w otrzymaniu jednego kredytu zeby muc je wszystkie spłacic i
miec
normalne życie. Po długim szukaniu trawiłem na na strone
internetowom polska
korporacja finasowa "SKARBIEC" Sp.z o.o. wysłalem prozbe o kredyt i
otrzynałem pozytywną odpowiec o 100 tys zł na 30 lat uczeszyłem sie
jak bym wygrał
w totolotka bo macąc 600zł miesziecznie mógłbym mormalnie zyć. wiec
zaproszono mnie do poznania podpisac umowe wiec tak zrobiłem na
miescu
dowiedziałem sie ze mam wpłacic 5% czyli kwote 5 tys opłaty
przygotowawczej
porzyczyłem te peniądze i wpłaciłem. Tam pani na miejscu powiedziwła
mi ze w
ciągu 14 dni roboczych dostane pieniązki byłem tak szczesliwy ze
spłace
wszystkie długi i tu zaczoł się horror po czternastu dniach zaczołem
czytac tą umowe okazało sie ze jest to umowa przedwstępna a na
następńą mam
czekać 60 dni i jeszcze nie wiadomo czy wogłule dostane te pieniązki
a 5
tys wpłaciłem i nie wiem czy je kiedy kolwiek odzyskam zeby odac
chociasz
tej osobie która mi zaufała i mi je porzyczyła a ja jestem w tak
cieszkiej
sytułacji ze mam ochote poprostu popełnic samobujstwo a te kobiety w
tym
biuze to bym ..............dały mi poprostu nadzieje i niezdają
sobie sprawy
co dany człowiek moze wtakiej sytułaci zrpbic gdy sie mu ja odbiera.
kłamały prosto w oczy nie powiedziały prawdy na czym to wrzystko
polega bo nikkt
by sie na to nie zgodził a ja juz jestem poprostu załamany i nie mam
siły
zostałem oszukany przez długo działająca korporacje na rynku i nie
jestem
jedyny bo jest naprawdo duzo ludzi któży zostali oszukani przez tą
firme
teraz dopiero zczołem w to wszysko sie pogłebiac nie wiem co mam
teraz
zrobic a jeszcze mam 3 letną córeczke. ta cała umowa nie ma nic
wspulnego z
tym co oni nam mówią powiadziano mi ze nie musze miec zadnego
zabespiczenia
ale kto daje kredyt na gebę wic sie okazało ze musze mic hipoteke i
trzy
osoby które mi poswiatczą a hipoteki nie mam wiec nie wspełniam ich
warunków
wiec kredytu nie otrzymam a kwoty którą wpłaciłem dałem komus do
kieszeni a ich nie interesuje to ze ja i moja rodzina nie ma teraz
co jesc bo ja
im zafałem ja bardzo proszę o pomoc zeby ktos mógł zrobić coś w tej
sprawie z powazaniem narci król 062-767-33-05

Ja nie czekam.Powstałby film oparty na schemacie: Czajka -
wredny, KB - wredny, lisingobiorcy pokrzywdzeni,biedni, Baran
cwany ale uczciwy,zaś na zakończenie Baran rozdaje przedmioty
leasingu, w KB klną, a Czajka siedzi.Lisingobiorcy szczęśliwi.
Po prostu Baran Superstar.A tu mamy holyłódź, czyli pełne gacie.
Tymczasem banki wstrzymały kredytowanie liderowi biznesu, bo
tenże wypowiedział umowy kredytów, które jeszcze nie były
spłacone.Tak, tak./Pożyczy mi ktoś pieniądze, a ja mu potem
każę iść na drzewo?/
P. Baran oskarża KB o próbę wrogiego przejęcia, ale nie
zająknie się, że sam TRZYKROTNIE proponawał za długi akcje
CLiFa za cenę, powiedzmy, nieco zawyżoną.
Kolejni skrzywdzeni to lisingobiorcy/ nazwałbym ich
zaskoczonymi wyczynami Barana/. A przecież wiedziały gały co
brały, tzn. podpisywali umowę leasingu,a nie umowę sprzedaży
ratalnej. Urząd Skarbowy się kłania. Tak, tak!
Przedmioty leasingu należą do CLiFa, a banki mają obowiązek
windykować.
W sumie piaskownica dla przerośniętych chłopców: - Chcecie się
bawć w mojej piaskownicy, to przynieście swoje zabawki.
Jesteście - to teraz wynocha, ale zabawek nie oddam. Ale jeśli
się chcecie jednak ze mną bawi, to musicie przynieść nowe
zabawki. A ja może wam kiedyś oddam wasze zabawki, jeśli się
nie zepsują.
A ekonomicznie: dajcie mi nowe kredyty, to może spłacę wam
stare.Mówi się, że ekonomiści liczą. Wychodzi, że tylko cudze
pieniądze.
W tle sprawy jest yacht. Jest w tle jeszcze drugi yacht.Też
kosztowny. Pana Barana. Kupiony,jak sądzę uczciwie, za prowizje
lisingobiorców. Pan Baran zarobił legalnie.
Pozostaje problem gdzie są pieniądze, ktore przeszły przez
konta CLiFa? Wychodzi przecież na to, że wszystko przez Czajkę i
banki.
Nie chcę Czajki. Niech się zajmą nim ci, którzy już dawno
powinni to zrobić.
Nie chcę bronić KB.Może tylko w jednej kwestii.Przecież
pieniądze, które chce wyjąć z banków p. Baran, do kogoś należą.
Nie chciałbym, żeby to były moje pieniądze.
A skądinąd dlaczego kredyty są takie drogie, a lokaty tak nisko
oprocentowane? Dlaczego KB ma wynik taki jaki ma, czyli ujemny?
Niestety sprawa CLiFa bardzo często przedsrawiana jest w
konwencji: białe - czarne. Niestety, Panie Redaktorze, w tej
sprawie nia tylko dobrych i tylko złych.Są tylko ci, którzy
chcieli być bardziej cwani.I dotycz to i Czajki i Barana i
banków i również lisingobiorców. Proszę o c. d. Panie
Redaktorze.

Jestem lekarzem i mieszkam od 15 lat w Niemczech,wyjechalem z
Polski bo nie moglem zapewnic "normalnego" leczenia mojej corki,
a nie jest chora na zbyt" egzotyczna " chorobe,po "konsultacji"
u pani docent zostala po prostu " olana"( i ja tez) byc moze
dlatego ze nie dalem koperty ,a tylko powiedzialem ze jestem
lekarzem no ale to juz historia... Gosc "mr" nie ma pojecia jak
wyglada system prywatnego pacjenta na Zachodzie nie powinien
zabierac glosu, byc moze byl na zachodzie ale nie wszystko
zrozumial /jak rzad w Kopenhadze??/ ja pracowalem w szpitalu -
nastanowisku od asystenta do pelniacego funkcje ordynatora i nie
zalwazylem roznicy w leczeniu pacjentow kasowych czy prywatnych,
jesli przypadek tego wymaga operuje takze kasowego pacjenta Pan
PROFESOR nie biorac za to grosza, bo jest przeciez lekarzem ; w
Niemczech jesli ktos probowalby dac lapowke lekarzowi po prostu
by go obrazil, proponuje aby kazdy mlody lekarz z Polski mial
mozliwosc popracowac na Zachodzie choc kilka miesiecy - mozna
sie wiele nauczyc , przede wszystkim pokory, szacunku dla
pacjenta, bo lekarze w Polsce sa b. dobrymi specjalistami ale
troche zapomnieli ze sa jeszcze lekarzami a moze przede
wszystkim . Obecnie od kilku lat prowadze praktyke prywatne - 12
godz. dziennie w sobote 4 - 5 godz. w zeszlym roku mialem 10 dni
urlopu , wiele rzeczy robie w praktyce za darmo , zyje mi sie
normalnie , ale wiem ze milionerem nie bede i nie chce ,mam
dlugi (praktyka + dom) mam nadzieje ze do emerytury splace -
taki jest zywot lekarza na zachodzie bez lapowek ale
zadowolonego z pracy i docenianego przez niemieckich pacjentow
Polaka - nie jestem jedyny . Pozdrawiam , Kolegom (??) z Lodzi
duzo zdrowia

Dobry interes
Ale ja durny jestem! Wynajmuję lokal użytkowy w Warszawie (nie w centrum) za 25
zł/m2. PANIE KASZUBA! Chętnie przejmę od pana ten lokal i jeszcze spłacę
pańskie długi.

Szpital w rękach komorników
Wierzyciele stracili cierpliwość, a pracownicy zostali pozbawieni
pieniędzy na podstawowe potrzeby
Jarosław Jakubowski, Środa, 2 Września 2009

Kontraktowi pracownicy Szpitala Uniwersyteckiego im. dra Antoniego
Jurasza w Bydgoszczy pozostali bez środków do życia. Konto placówki
zajęli komornicy.

Początek roku szkolnego za pasem, wydatki rosną, a konta kilkuset
pracowników kontraktowych świecą pustkami. Szpital nie wypłacił im
pieniędzy za lipiec, choć zgodnie z umowami, wynagrodzenie mieli
dostać do końca sierpnia.

Reklama
Reklama

- Nie dostałam ani grosza. Najgorsze jest to, że nikt nas nie
uprzedził o tej sytuacji. Jestem matką samotnie wychowująca dwójkę
dzieci, mam zaciągnięty kredyt hipoteczny, a były mąż nie płaci mi
alimentów. Nie mam środków do życia. Pracujemy nawet po 300 godzin w
miesiącu, a płace są takie, że pielęgniarka z 25-letnim stażem
dostaje na rękę 1100 złotych - mówi jedna z 600 pielęgniarek
kontraktowych, zatrudnionych w szpitalu.

W nie lepszej sytuacji jest ratownik z Oddziału Ratunkowego. -
Pracujemy naprawdę ciężko. Na nocnych ostrych dyżurach jesteśmy
narażeni na różne choroby, a nawet ataki ze strony pijanych i
agresywnych pacjentów. To wyjątkowo stresujące zajęcie, a traktuje
się nas jak pracowników gorszej kategorii. Jak spłacę teraz mój
kredyt?

Pracownicy spotkali się wczoraj z naczelną pielęgniarką szpitala.
Usłyszeli, że nie dostali pieniędzy, bo na rachunek lecznicy weszli
komornicy. - W dobie kryzysu komornicy mocno się uaktywnili. Banki
niechętnie udzielają kredytów, więc rośnie presja ze strony naszych
wierzycieli - mówi Miłosz Piontek, zastępca dyrektora szpitala do
spraw ekonomiczno-finansowych. - Obecnie na wdrożenie czeka plan
restrukturyzacji szpitala, nad którym ma debatować senat
Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Plan pozwoli uwolnić placówkę od
garbu długów. Część należnych pracownikom pieniędzy została już
przelana na konta. Prowadzimy negocjacje z wierzycielami, aby móc
wypłacić resztę.

Część pracowników zapowiada odejścia i wnioski do sądu o wypłatę
należności.

Stare długi

Szpital Jurasza ma około 100 milionów złotych długu, głównie u
dostawców leków i sprzętu jednorazowego. Należności pochodzą jeszcze
z lat 2003-2006, kiedy placówka generowała rocznie 20 mln złotych
strat.

Droga leno! minęło 4 dni odkąd mąż wyprowadził się do rodziców i..jest mi
dobrze Mąż oczywiście nie odzywa się do mnie, czując się cały czas obrażony za
słowa prawdy.
To dziwne, piszesz , że matka Twojego męża ma depresję, moja teściowa przejawia
takie objawy od zawsze , ciagle miałam wrażenie ,że jest bez przerwy
niezadowolona z zycia, nigdy mnie to tak bardzo nie absorbowało, mialam dość
swoich problemów,ale to dziwna istota, mało mówiaca, robiąca wszystko dla tzw.
świętego spokoju. Jeśli chodzi o mnie to nie jest tak źle, mam kilku
przyjaciół, którzy świetnie mnie potrafią zrozumieć, w tej chorobie potrafiłam
sobie zbudować własny zdrowy świat, gdzie czuję się bardzo szczęśliwa, potrafię
się zdystansować od problemów robiąc wspólne wyprawy do teatru , kina, na
basen, nie daję się ! . Czasami przyjaciele tak jak Ty wspołczują mi
serdecznie , pomagaja finansowo, oprucz tego cały czas pracuję zawodowo,ale
długi jakie zrobił mój mąż do 2002 roku ...niewiem kiedy spłacę.
w 2002 roku zrobiłam rozdielność majątkową , o dziwo mąż zgodził się
bezproblemowo. Staram się zabezpieczać finansowo przed kolejnymi tragicznymi
decyzjami finansowymi mojego męża.
Chciałabym wierzyć, że mąż zrozumie i wreszcie podejmie DOBRE decyzje, ale
niewiem czy tak będzie, chyba że stanie się CUD.
Jeśli podejmie decyzję o terapi i wykarze się jakąś aktywnością w tym
temacie,pomogę mu po raz kolejny. W naszym wspólnym życiu pogubiłam się
kompletnie , nie wiedziałam czy to lenistwo, wygodnictwo , czy choroba. Czasami
miałam wrażenie,że " pod płaszcykiem choroby,, mąż mój stał się bardzo
wygodny, zwalił ciężar utrzymania domu na moje barki. Kiedy krytykowałm jego
chore decyzje o wielkim biznesie słyszałam często,że nie chcę mu pomóc i tylko
potrafię go krytykować.
Ja wiem,że ktoś powie, że miłość jest na dobre i na złe , ale skoro to ZŁE
NISZCZY WSZYSTKICH WOKÓŁ? co wtedy wybrać?
Pozdrawiam serdecznie , odezwij się
IKa

Prezes Oles z PiS to bankrut... PiSokabaret
lodz.naszemiasto.pl/gospodarka/589500.html
"Piotr Oleś, nowy prezes Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, od siedmiu
lat nie spłaca długów wobec Łódzkiej Agencji Rozwoju Regionalnego, która
pożyczała pieniądze jego firmie "Wizz".

Firma upadła, a Oleś zalega z kwotą 46,6 tys. zł, nie licząc karnych odsetek,
które od 1998 roku zdążyły urosnąć do kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Pieniądze próbowali odzyskać komornik i firma windykacyjna. Bez skutku, bo Oleś
formalnie nie miał żadnego majątku, który można by zlicytować. ŁARR zapowiada,
że niebawem znów wyśle do niego komornika.

Niespłacane długi wcale nie przeszkodziły Piotrowi Olesiowi w karierze. Choć
łódzka gmina ma 30 proc. akcji ŁARR, Oleś dostał posadę w innej gminnej spółce -
Międzynarodowych Targach Łódzkich. Zasiadał też w zarządzie Fundacji Inkubator.

- Wszystkie długi spłacę, mam nadzieję - mówi prezes. - Oczywiście, jeśli będę
mógł - dodaje.

Czy pomimo doprowadzenia do upadku własnej firmy czuje się na siłach prowadzić
strefę ekonomiczną?

- Tak - odpowiada. - Jako menedżer mam też osiągnięcia, których nikt nie może
podważyć.

- Do tej pory nie wiedzieliśmy o zadłużeniu pana Olesia - mówi Agnieszka Dłuska
z Ministerstwa Skarbu Państwa, które wyznaczyło go na prezesa Strefy. -
Przekażemy tę sprawę do naszego departamentu nadzoru, który prawdopodobnie
wystąpi o szczegółowe wyjaśnienia."

No coz, PiS naprawde wzielo prawdziwego fachowca...

Nie tylko w USA jak ktos kiedys tu napisal -:))))
Kredyt sposobem na życie młodych Polaków !!!
Szamoczą się z kredytami. Ale gdyby nie kredyt, nie mieliby nic.

gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,49621,3544585.html

Też mnie obleciał strach...
...kiedy po raz pierwszy kupowałem mieszkanie na 30-letni kredyt. Pani z
agencji
pośrednictwa zapowiedziała, że zanim spłacę zdążę sprzedać i się
przeprowadzić.
Nie wierzyłem jej na słowo, choć miała wszak większe doświadczenie. Trzy lata
później straciłem pracę ("zredukowano" kilkadziesiąt stanowisk), a po
następnych
czterech latach zachorowałem i straciłem zdolność do pracy. Renta inwalidzka
nie
wystarczała na spłacanie mieszkania, opłacanie ubezpieczenia zdrowotnego i
życie. I dzięki Bogu, że kupiłem to mieszkanie. Podskoczyło tymczasem w cenie
trzykrotnie, mogłem, sprzedać, kupić za gotówkę całą chałupę w innej części
USA,
z widokiem na pustynię i góry na przedmieściach dużego miasta, pospłacać inne
długi i teraz sobie spokojnie żyję i na wszystko mi starcza. Miałem ogromne
szczęście w nieszczęściu - przede wszystkim dlatego, że kupiłem był to
pierwsze
mieszkanie. A pies cieszy się podwórkiem - zazieleniło się po nadejściu
monsunów
znad Zatoki Meksykańskiej; cała pustynia, którą kocham, eksplodowała zielenią.
Piszę to gwoli pocieszenia tych, którzy załamują ręce nad długami i mam
nadzieję, że jeśli władze nie będą dalej psuły gospodarki, PL stanie się
normalnym krajem, w którym nie trzeba będzie liczyć na mieszkanie w spadku po
dziadkach, a zarobki i ceny będą rosły w umiarkowanym tempie, by dobić do
poziomu zachodnioeuropejskiego :)
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=521&w=46909618&a=46937174

Jeśli ma nóż na gardle , to może drobny szantaż? Spłacę ostatni raz te długi
ale zanim: idziemy do psychologa.

Naciągacze z PKO
Próbowałem wziąć te pożyczkę z miesiąc temu. Jednak okazało się, że nie tylko
jego oprocentowanie, ale również pozorna łatwość dostępu, jest naciągana. Mam
w PKO BP kredyt hipoteczny, który spłacam regularnie, bez żadnych zaległości
od ponad 5 lat. Konto mam u nich jeszcze dłużej. Wcześniej przed czasem
spłaciłem im kilkutysięczną pożyczkę, którą wziąłem na samochód. Pracuję w
publiczne instytucji na umowę na czas nieokreślony, mam żonę, dwójkę dzieci,
zarabiam przyzwoicie, więc wydawało mi się, że jestem wiarygodnym klientem,
przynajmniej jeśli chodzi o niewielki kredyt konsumpcyjny. Trafiła mi się
akurat okazja zakupu sprzętu do mojego hobby po okazyjnej cenie. W normalnych
warunkach odczekałbym trochę i uzbierał potrzebną mi kwotę, ale skusiłem się
atakującymi mnie wszędzie reklamami ich Maxi pożyczki, a oprócz tego z pół
roku wcześniej sami przysłali mi propozycję zaciągnięcia jakiegoś kredytu,
wyliczając z dokładnością do grosza ile to mogę od nich jeszcze pożyczyć.
Wypełniłem więc formularz na iPKO i czekałem na odpowiedź. Najpierw
zawnioskowałem o 1 tys zł chyba na 12 miesięcy. Odmowa. No to 1 tys. zł na 18
miesięcy. Odmowa. W tym miejscu się już wkurzyłem i zacząłem wypełniać dla
sportu kolejne wnioski. Np. 500 zł na 18 miesięcy. Znów odmowa. Najbardziej
wkurzało mnie, że odmowa za każdym razem wysyłana automatycznie zachęcała do
kolejnych prób z mniejszymi kwotami lub dłuższymi okresami kredytowania.
Wpisałem więc jakąś śmieszną kwotę na maksymalnie długi okres kredytowania i
też dostałem odmowę. Osoba rozpatrująca te wnioski widząc mój upór mogłaby się
przynajmniej pofatygować i w końcu napisać, że nie dadzą mi kredytu bo np. mam
zbyt duże zadłużenie w ich banku, albo po prostu skoro jestem już ich
niewolnikiem na 30 lat, to maja mnie gdzieś. Szczyt irytacji zaś osiągnąłem,
gdy po ostatniej obniżce stóp procentowych przysłali mi informację, że moja
rata kredytu zamiast spać o parę złotych, wzrasta o 30 zł (wcześniej z
obniżeniem raty po lawinowych obniżkach stóp zwlekali 5 miesięcy!). Nawet
jeśli spłacę swój kredyt hipoteczny dopiero za te 25 lat, to i tak natychmiast
zmienię bank, a pożyczki żadnych już w PKO BP nie wezmę. Wiem, że to
idiotyczne i żadna dla nich szkoda, a inne banki wcale nie są lepsze, ale
chodzi o moje samopoczucie, gdy będę likwidował u nich konto.

Olesi jak zwykle bardzo mocno
jeszcze cała chodzę z wrażenia. Olesiu, zrobiłas mi wielką i przemiłą niespodziankę. Mój dług wdzięczności jest już tak długi,że chyba nigdy go nie spłacę. Dziękuję za miłe słowa. Niebawem napiszę... list:)

Wyobrazmy sobie...
Wyobrazmy sobie ze przychodze do urzednika panstwowego i w sposob niedwuznaczny
sugeruje mu ze jezeli wyda korzystna dla mnie decyzje zalatwie prace jego
rodzinie i znajomym oraz splace jego dlugi. Wolno? Zawsze wydawalo mi sie, ze
nie...

o/t porada bankowo kredytowa potrzebna.
Mam ci ja sobie długi w banku - jakoś tak jeszcze nie wylazłem na prostą po
wszystkich przygodach bo ani się odszkodowania jeszcze nie doczekałem, ani
wysądzić o moje pieniądze nie udało mi się.

Mam wiec dużo pożyczone na karcie kredytowej (mam dość wysoki limit) i prawie
pełny debet (overdraft) na koncie.

Spłacam to w miarę możności, jak miałem dobrą pracę, to spłaciłem cały debet,
większość karty kredytowej i jeszcze sobie do Londynu na wycieczkę pojechałem,
ale teraz jestem biednym studentem a z pracą posucha z racji kryzysu, więc
troche cienko przędę i zlazłem znowu głęboko w debet.

No i dzisiaj do mnie zadzwoniła miła pani z banku i powiedziała, ze mi
proponuje kredyt konsolidacyjny. Oni mi pożyczą tyle ile potrzebuję żeby
spłacić kartę i debet a potem im będę w równych ratach oddawał.

Tylko że teraz tak:
- dochody mam niereguralne, czasem spłacam minimum, ale czasem spłacam więcej
na raz żeby jak najmniej być na minusie
- planuję wkrótce dostać mnóstwo milionów odszkodowania za moją krzywdę
wskutek czego będę zdolny spłacić moje długi i dalej kontynuować życie jako
człowiek obrzydliwie bogaty (oczywiście to jest tylko założenie, ale o ile
skala zmian może być nie aż tak duża, to kierunek na pewno będzie ten sam ;-) )
- oprocentowanie kredytu konsolidacyjnego jest znacznie wyższe niż karty i
nieco wyższe niż debetu.

No więc grzecznie podziękowałem po wysłuchaniu i wypytaniu wszystkich opcji.
Co prawda punkty 1 i 2 raczej mi wystarczają żeby takiego kredytu nie brać,
ale fascynuje mnie punkt trzeci: mam pieniążki pożyczone w dwóch miejscach na
niski procent a oni mi proponują pożyczenie tych samych pieniążków w jednym
miejscu na procent wysoki. Jam oryś niewinny, szczęśliwym gdy wcale pieniązków
pożyczać nie muszę, ale może tu jest jakiś haczyk i mi się opłaca albo coś?
Naprzykład że ten procent w tym kredycie to mi liczą raz a na takiej karcie
spłacę sobie 100 to dalej w następnym miesiącu mi liczą od nowa od pozostałej
sumy albo coś?

Z drugiej strony oba procenty były podane w skali roku.

kredyt
mam pytanie odnośnie kredytu...
jeśli zaciągnę kredyt w pierwszej kolejce i nie będę go spłacał do końca
trwania konkursu to ile zapłacę za tak długi kredyty ?
A jeśli spłacę go już w drugiej kolejce to ile zapłacę ?

jak dobrze że ja mam same długi haha jak spłacę to akurat ZUS mi da głodówkę, państwo jakiś dodatek mieszkaniowy dla biedaków i jakoś to będzie jeszcze wnuki czasem do kina zaproszę jak bilet w Wyborczej wygram ;)

Czy minęło już pół roku od śmierci taty?
Gość portalu: Oskar napisał(a):

> Witam.Mam takie pytanie, gdy zmarł mój tata, pozostawił po sobie
> dwa niespłacone kredyty, ale też zostawił mieszkanie gdzie był
> współwłaścicielem z moją mamą. Mam też brata .Jak dobrze rozumiem
> połowa mieszkania jest dzielona na trzech spadkobierców :mnie,
> mamę i brata .Tak samo z kredytem. Czy jak ja spłacę 1/3 kredytu
> to będzie wszystko o.k., a reszta spadkobierców nie spłaci nic ,
> bo na to się chyba zanosi.Brat ma długi ,Jak to rozwiązać .

Po pierwsze: Magda źle policzyła udziały w spadku:

Mama posiadała wcześniej 1/2 nieruchomości

Ojciec również 1/2.

Całość spadku po ojcu to 1/2 nieruchomości (+ długi).
Część po ojcu dzieli się na trzy równe części (bo żona dziedziczy w częściach
równych z dziećmi, ale nie mniej niż 1/4. W waszym przypadku jest to 1/3, więc
więcej niż 1/4).

Czyli na Ciebie przypada 1/6 część nieruchomości, na brata podobnie, na mamę 4/6
części nieruchomości (bo 3/6 miała już wcześniej).

Ale jeżeli chodzi o udział w spadku jest to po 1/3 udziału w spadku.

Do spadku dochodzą długi.

Można do pół roku od momentu, gdy się dowiedziałeś/-aś o śmierci ojca złożyć
przed notariuszem oświadczenie o odrzuceniu spadku (wtedy dziedziczą Twoje
dzieci. Żeby tego uniknąć należy również w ich imieniu (jeśli są małoletnie)
złożyć oświadczenie o odrzuceniu spadku. Na to jednak musi być zgoda sądu
rodzinnego, bo jest to czynność przekraczająca zakres zwykłego zarządu majątkiem
dziecka. Jeśli są pełnoletnie składają również takie oświadczenie osobiście).

Można też złożyć przed notariuszem oświadczenie o przyjęciu spadku z
dobrodziejstwem inwentarza - ale tylko do pół roku od czasu, gdy
dowiedziałeś/-aś się o śmierci ojca. Wtedy odpowiadasz za długi spadkowe, ale
tylko do takiej wysokości, jaką możesz pokryć ze swojego udziału w spadku.

Jeżeli ten termin półroczny minął i nie złożyłeś/-aś żadnych oświadczeń (ani
przed sądem ani przed notariuszem), to odpowiadasz za długi spadkowe w całości -
niestety. A więc również Twoim własnym majątkiem nie pochodzącym ze spadku.

jestem zabezpieczona tręścią porozumienia która sama w sobie stanowi
ewenement- zawiera zobowiązanie do restrukturyzacji zadłużenia,
zobowiązanie do dążenia do powiększenia zdolności płatniczych oraz
wiele infromacji rzutujących na przyszłośc takich jak ta- że jest to
rozwiązanie mające na celu umożliwić mu wyjście ze spirali w jaką
wpadł z własnej głupoty.

Jeżeli za kilka miesięcy zobaczę że nie robi nic- ma powód aby udać
się do sądu i nikt niegdy- nawet największy cwaniak spośród
mecenasów nie znajdzie punktu zaczepienia że jestem pazerna.
obecnie jest to sytuacja przejściowa i to właśnie zostało
definitywnie potwierdzone w tym porozumieniu.
I porozumienie daje mi wgląd w wyciągi dotyczące jego zarobków.
Dodatkowo zaś będzie to rozwód z jego winy.
Na najblizszy rok- powinnam dać radę- a on- ma działać.

Jestem przeciwnością Matki Teresy- tylko jestem realistką.
Najważniesze się stanie- wreszcie się przyzna- bo na własnej skórze
przekonał się jak bardzo nie trawię kłamstwa-jeden sygnał- i
zaczynam działać.Musiał go mecenas chyba przekonać- bo byłam
świadkiem jak mu tłumaczył różne sprawy- dla mnie i mecenasa
oczywiste.

Tylko jedno jest ważne- moje zdrowie- a ja jak odebrałam po roku
znowu pozew to organizm fiknął mi koziołka- nie mogę dopuścić aby
się znowu rozchorować.

Spłacę ten kredyt- bo mam majątek odbrębny- kawałek spienięże-
jednoczesnie też na sprawie padnie wniosek o podział majątku
dorobkowego- ja zabieram mieszkanie obciążone tym kredytem.
On zabrał samochów- który już puścił do ludzi i kupił na raty
luksusowe Volvo- skoro lubi- jego problem- ja nie mam wpływu- ale
teraz uzyskam prawo do bycia infromowaną a długi są skalkulowane
jego- jak się okaże że powiększa- to bardzo źle- dla niego.

Desperacko pokoju szukam!
Ceny za wynajem pokoi są absurdalnie niskie!!!!!!
W 2007 roku kupiłem 2pokojowe mieszkanie za kredyt: 320.000zł.
Miesięcznie za to, że mam ten kredyt (korzystam z cudzej własności –
pieniędzy tych którzy wpłacili swoje oszczędności na lokaty) do
banku oddaję 1500zł. Poza odsetkami spłacam też kapitał ok. 300zł
miesięcznie. Czynsz do spółdzielni kosztuje mnie 500zł miesięcznie,
rachunki (gaz, energia, woda, internet, tv) razem ok. 400zł
miesięcznie.
Razem koszty to 2700złotych miesięcznie, odejmuje jednak te 300zł,
bo nie chcę by lokatorzy spłacali moje długi – kapitał spłacę sam,
niech płaca tylko za koszt korzystania z tego kapitału ( z obcej
własności). Czyli 2400zł miesięcznie to moje koszty eksploatacyjne.
Za kwotę 8.000zł skromnie urządziłem mieszkanie – zabudowa i agd do
kuchni, tanie meble do dwóch pokoi, pralka do łazienki itp. Te
8.000zł spłacam sam, ale odsetki od pożyczki na ten cel to 300zł
miesięcznie. 2400+300zł = 2700zł to rocznie 32400zł a po podzieleniu
na 9 wynajmowanych miesięcy 3600zł miesięcznie. To oznacza, że aby
nie tracić musze wynajmować jeden pokój za 1800zł miesięcznie. Jeśli
wynajmę go taniej, to będę dopłacał studentowi do studiów.
Oczywiście pomijam tu koszty mojej pracy, bieganie za pieniędzmi,
sprawami administracyjnymi, koszty odświeżenia mieszkania co dwa lata
Nie rozumiem ludzi którzy wynajmują pokoje po 600-800zł miesięcznie.
Lepiej sprzedać takie mieszkanie, wpłacić kasę do banku i więcej
będzie się miało z lokaty, a problemów przy tym żadnych. Sam bym
sprzedał, ale czekam na wzrost cen, bo sprzedając teraz dostałbym
70% tego co zapłaciłem.
Propozycja dla studentów: Po szkole średniej przez 2- 4lata ciężko
pracujcie (może za granicą) i kupcie sobie mieszkanie, albo weźcie
kredyt na te dwa pokoje i płaccie te 3600zł miesięcznie tak jak ja.
Wtedy zrozumiecie właścicieli lokali.

Gość portalu: kubuśpuchatek napisał(a):

> Konkluzja
> - komornik bierze co mu zaproponuję z pocałowaniem ręki

Ciekawa konkluzja..

> - w jego interesie nie jest zciągnięcie jak najszybciej - wręcz
> odwrotnie im dłużej tym lepiej, bo im większe odsetki tym większa
> prowizja

W jego interesie (i statystyki jego kancelarii...) jest ściągnąć jak najszybciej.

> - wierzyciel nie ma możliwości sprawdzić postępów w sprawie może
> jedynie się cieszyć, że już za trzy m-ce spłacę swój dług z
> odsetkami, kosztami postępowania itd.

Wierzyciel, podobnie jak dłużnik, ma pełny wgląd w akta sprawy - stąd może
powziąć informację ile spłacasz miesięcznie, czy zostało zajęte wynagrodzenie itp.
Strony mają prawo zaskarżyć każdą czynność, jak również i bezczynność organu
egzekucyjnego.
Za szkody spowodowane np. brakiem zaspokojenia wierzyciela ze względu na
niezrealizowanie wniosku egzekucyjnego odpowiada komornik.

> Ps.
> Pisałam dwukrotnie do komornika podając nazwy firm w których
> pracowałam miejsce zaś to m.st.Warszawa (zgodnie z kodeksem
> handlowym) nigdy nie pokusił się o sprawdzenie podawanych przeze
> mnie danych. Podawałam też moje zerowe rachunki bankowe, zaraz
> założyłam następny. Nie miał szans zająć minusowego konta. Mogłam
> się ukrywać dalej - chciałam spłacam i za chwilę spłacę moje długi.

Wszystko zależy od aktywności wierzyciela - komornik działa zgodnie z wnioskiem,
nie wyjdzie przed szereg, bo narazi się na skargę. Ukrywaj się ile chcesz - to
kwestia Twojego sumienia, komornik i bez tych paru groszy z Twojej pensji się
wyżywi...

Buduję dom o powierzcni 12 m2, bo nie mam kasy tylko długi, i jak wezmę kredyty
ze trzy i spłace, to mi tyle wyjdzie, Myśleo samowoli budowlanej bo tak taniej,

no dzięki bardzo. Może macie racje? troszkę sobie popłakałam...i jakoś mi
lepiej.Ech - może znajdę lepiej płatną prace i długi spłace?? ech, troszkę
szczęścia tak by mógł mi Bóg zesłać...

abhaod napisał:
> mogę ci podać numer konta przygłupie :)

Te dlugi to ja ci recznie splace pajacu. A przyglup to juz ci
tlumaczylem, ze to byl tatus gdy mu mamusia twa pokazala maske na
licu przed wejsciem do jamy schadzek, he, he

Kup pan cegle! (nerke)
jeszcznie tak niedawno (absurdalnie, wydawalo mi sie wtedy) kpilem ze
bedziecie musieli sprzedawac sie na organy, a zony i corki wystawiac na
autostrady do roboty..
Ten czas najwyrazniej juz nadszedl, sadzac po nniejszym artykule.
Efekt kato-bolszewickiego gospodarowania i kato-lewicowej wrazliwosci
spolecznej?
Czas na rewolucje jeszcze nie nadszedl?
''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
(Za dzisiejszym "Glosem")

Nerka za 15 tys.

Problem nielegalnych transplantacji istnieje, choć widoczne jest tylko
pierwsze ogniwo łańcucha. Wiadomo, że wielu ludzi chce sprzedać nerki. O
kupujących nie wiemy już nic. Policja czeka na sygnał. Dopóki ktoś nie
zostanie oszukany czy okaleczony nic więcej się nie dowiemy.

W zastraszającym tempie rośnie liczba osób chcących sprzedać swoją nerkę. -
Nie mamy sygnałów o czarnym rynku handlu ludzkimi narządami - twierdzi
policja i prokuratura.

W Polsce handel ludzkimi organami jest zabroniony. Nie można nawet
zamieszczać ogłoszeń o kupnie czy sprzedaży narządów. Mimo to w internecie są
setki anonsów o treści: "Sprzedam swoją nerkę. Zdecydowanie”. Takie anonse są
też na portalach z naszego regionu.

Ogłoszenia zamieszczają ludzie młodzi, w wieku 18-32 lat. Podają grupę krwi i
zapewniają, że są zdrowi i bez nałogów. Rozmawialiśmy z kilkoma. Adam,
mieszkaniec naszego województwa wycenił swoją nerkę na 15 tys. zł.

- Zmusiła mnie do tego sytuacja życiowa - mówi. - Mam długi, jeśli ich nie
spłacę, będą miał spore kłopoty. Bez jednej nerki można żyć. Gdy nie oddam
pieniędzy, w najlepszym wypadku stracę nogi, a w gorszym - życie.

Długi i trudna sytuacja życiowa, to główny powód oferowania organów.
Niektórzy proponują też oddanie nerki za "pewną przysługę”. Jak się okazuje,
także w tym przypadku chodzi o spłacenie zobowiązań finansowych.

Rozmawialiśmy też z dwudziestoletnim Piotrem. W swoim ogłoszeniu chłopak
proponuje nerkę, oraz inne narządy.

- Sprzedam wszystko, co pan chce. Każdy organ. Ojciec się nade mną znęca, mam
przesr... życie - mówi.

- Za ile - pytam?

- A ile pan da? Przyjmę każdą propozycję - zapewnia.

gusia29 napisała:

> Czesc dziewczyny wiem, ze nas jest tu duzo, wiec moze poznamy sie blizej.
> Mam na imie Agnieszka, jestem mama 2 letniego Macka i chetnie poznam inne
> mamy z okolic.

Witam,

Bez bicia sie przyznam ze calego watku nie przeczytalem, wiec co napisze moze
byc dla Was powtorka:

1) Ogolnie jestem jak najbardziej za oszczedzaniem. Nalezy odkladac na
emeryture i na szkoly dla dzieci - edukacja to przeciez inwestycja a nie
wydatek . Jest tylko jedno ale... Wiele osob ktore chce inwestowac ma jescze
inne dlugi. Jaki ma sens inwestowanie w RESP jak niektorzy splacaja po 18% na
kartach kredytowych? Splacanie tych kart to gwarantowana inwestycja 18%! Nie
jest glupim pomyslem splacenie domu zanim zacznie sie inwestowac na gieldzie.
Wiele osob martwi sie w co zainwestowac majac dziesiatki (albo i setki) tysiecy
dlugu. Warto sie nad tym zastanowic. Jak juz wszystko spalcone (dom, samochod i
ta wycieczka na Karaiby) to wtedy martwmy jak to zainwestowac.
2) RESP bardzo sie ostatnio poprawily. Kiedys bylo bardzo dluzo restrykcji jak
to mozna wydac i na kogo. Teraz mozna zalozyc RESP rodzinne - jedno na
wszystkie dzieci w rodzinie. Jak ma sie kilka pociech to chyba jest spora
szansa ze jeden z geniuszy na jakis uniwerek sie wybierze. Rzad doklada 20% (do
pierwszych $2000 rocznie) czyli wychodzi dodatkowe $400. Maksimum to chyba 42
000 na dziecko. Od podatkow tego nie mozna odpisac (jak w przypadku RRSP) ale
oprocentowanie nie jest opodatkowane az do wyciagniecia pieniedzy. A w co
inwestowac? To zalezy na jak dlugo. Jak macie przynajmniej 10-15 lat to ja bym
to wsadzil w jakies duze firmy ktore od lat wyplacaja dywidendy. To nie chodzi
o to ze sa one marne (2-3% rocznie) ale ze te dywidendy sa cos w rodzaju bonusu
do zyskow kapitalowych. Takie na przyklad akcje bankow (stale dywidendy od
dziesiatek lat) w ciagu ostatnich 5 lat (a wiec wliczajac recesje) zwiekszaly
swoja wartosc o 15-20% rocznie. Czy jest to gwarantowane? Oczywiscie ze nie
Jak dzieciak ma juz 12, 13 lat to ja za bardzo na gielde to bym sie nie pchal
ale to Wasza sprawa i tolerancja ryzyka.
3) Jezeli chodzi o mnie, to nie zainwestuje w zadne RESP dopuki nie splace
moich dlugow z rozych szkol

Pzdr

Decyzja o kupnie mieszkania to bardzo poważny krok (w szczególności jeśli
chodzi o branie kredytu kiedy ma się długi...).
Spotkaj się z jakimś brokerem kredytowym (oni z reguły nie biorą od klienta
prowizja, płaci im bank), nie ch przedstawi ci najkorzystniejszą w waszym
przypadku ofertę.
Trochę za mało danych podałaś, żeby móc ci doradzić, czy robić to teraz, czy
dopiero po spłaceniu tych 25 tys.
Ja wolę nie brać nowego kredytu, dopóki nie spłacę starych długów.
Musisz też uważać z tymi wyliczeniami. Poza ratą kredytu będziecie musieli
płacićczynsz za mieszkanie (+ opłaty licznikowe, które i tak teraz pewnie
płacicie) - obliczcie to sobie bardzo dokładnie.
Jeśli nie będziecie dysponować co najmniej 20 % "wkładem własnym", a bank
udzieli wam kredytu na 100 % wartości mieszkania, to od tych 20 % pobierze
dodatkową opłatę w formie dodatkowego "ubezpieczenia wkładu" - i to nie są małe
kwoty (w niektórych bankach sięgają 5 % tej kwoty !!!). Dopóki nie będziecie
mieli założonej księgi wieczystej, dodatkowo musicie bankowi płacić z
tytułu "ubezpieczenia kredytu" (ok.0,9 % wartości kredytu rocznie) - nas to
kosztowało 1600 zł za rok.
Ponadto mieszkanie kupione w kredycie musicie ubezpieczyć od pożaru, zalania
itd. To kolejne co najmniej 150 zł.
Koszty aktu notarialnego (kilkaset złotych), podaktu dochodowego (2 % wartości
mieszkania), koszty założenia księgi wieczystej itd. To się robią bardzo duże
kwoty, które mieć musicie i to na samym początku.
Tak czy inaczej więc, bez żadnych oszczędności nie dacie rady.
Ale w Waszym przypadku absolutnie nie sprzedawałabym domu!!! Hipoteka pod ten
dom może stanowić zabezpieczenie kredytu, jeśli nie macie 20 % wkładu, i
chętniej bank ten kreyt przyzna!
Musisz wziąć ołówek i wszystko DOKŁADNIE wyliczyć, a potem pójść do banku lub
brokera. Powodzenia